Tu jesteś
costam
na marginesie:

Kino Roma

mieści się przy ulicy Padlewskiego 4 w Zabrzu. Zostało oddane do użytku 22 grudnia 1912 roku. Jest obecnie najstarszym działającym kinem na Śląsku. Po 1989 roku zostało sprywatyzowane, jednak obecnie działa jako filia Miejskiego Ośrodka Kultury, podlegającego Urzędowi Miejskiemu.

Czym jest Kino Roma?

Mamy w Zabrzu kino. Najstarsze działające kino na Śląsku. W tym roku obchodzi setne urodziny.

Narodziło się w 1912 roku, jako dziecko Jana Poralli. Budowa trwała zaledwie siedem miesięcy, jednak to pierwsze miejsce w Zabrzu od początku przeznaczone do oglądania filmów szybko zyskało status najbardziej luksusowego kina w mieście. Za projekt odpowiedzialni byli budowniczy rejencyjny Prestinario z Katowic i architekt Becker z Zawodzia. Pan Poralla opuścił miasto, gdy w wyniku plebiscytu zostało przyłączone do Niemiec. Był patriotą – przed 1921 rokiem prowadził agitację propolską, więc jego wyjazd do Wielkopolski nie był niczym nadzwyczajnym. Jednak kino ucierpiało. Lichtspielhaus, jak je wtedy nazywano, zaczął przechodzić z rąk do rąk, aż do wybuchu drugiej wojny światowej.

 

 

Na Śląsku kinematografia miała wtedy już długą tradycję – pierwszych pokazów dokonano w rok po zaprezentowaniu wynalazku braci Lumière. W latach dwudziestych w regionie istniała już bardzo rozbudowana sieć kin. Co działo się wtedy w Romie? Pewnie nigdy nie stała pusta – musiała tętnić życiem. W końcu był to złoty wiek kina na Śląsku. Już nigdy potem nie istniało ich tak wiele i nie cieszyły się taką popularnością.

Przyszła druga wojna światowa. Kina spotykały różne losy. Niektóre pozamykano i zapomniano o nich, inne, choć nieczynne, służyły oficerom gestapo jako miejsce schadzek z mniej lub bardziej chętnymi do tego dziewczynami. Tymczasem w Romie, miejscu, którego niesamowitą właściwością jest zdolność do przyciągania zdarzeń zwyczajnych, wciąż grano filmy.

Gdy Polska została wyzwolona, kina znów pojawiały się jak grzyby po deszczu. Wszak trzeba było przekonać ludzi, jak wspaniały ustrój jest wprowadzany i jak szczęśliwi będą, mogąc żyć w socjalizmie. Władza więc wspierała działalność kin. W kronikach z tamtych lat nie wyszczególniono, co działo się w poszczególnych kinach. Wynikało to chyba z ideologii ówczesnego systemu, a może z tego, że  kin było wówczas tak wiele. Podane są tylko ogólne statystyki. Możemy się dzięki temu dowiedzieć, że w 1970 roku w Zabrzu istniało 10 kin, w tym 2 związkowe. Odbyły się tam 8023 seanse, które obejrzało 944824 widzów. Dzisiaj Zabrze ma niecałe 200000 mieszkańców, a w tamtym okresie było ich jeszcze mniej, co oznacza, że średnio każdy mieszkaniec poszedł do kina około 6 razy do roku. Współcześnie statystyki mówią, że rocznie, w skali całego kraju, na jedną osobę przypada jeden bilet .

A potem kina w Zabrzu zaczęły upadać. Kino Apollo stało się klubem, w dawnym kinie Marzenie mieści się drogeria. Została tylko Roma i wybudowane w 2000 roku Multikino.

 

 

Z dawnych kin – tylko Roma

Tomasz Olichwer jest kierownikiem Romy od 2004 roku. Jest świadom odpowiedzialności, jaka wiąże się z kierowaniem tak starym, innym niż wszystkie, kinem. Dla niego tym, co wyróżnia kino, jest przede wszystkim repertuar inny niż w kinach komercyjnych. – Gramy raczej kino ambitne, troszeczkę inne niż w multipleksach – mówi. Ta chęć odróżnienia wiąże się jednak z wątpliwym sukcesem komercyjnym. Jak przyznaje, gdyby nie wsparcie Urzędu Miasta, Roma nie miałaby żadnych szans w zderzeniu z multipleksami. – Małe kina upadają. Rozkwit ich popularności jest już dawno za nami – zauważa, a po chwili milczenia dodaje: – Roma jest dla mnie pracą. Chociaż nie, nie nazwałbym tego pracą. Na pewno pasją, częścią mojego życia. Czymś, co lubię, co sprawia mi cały czas przyjemność, daje satysfakcję.

 

Natalia Kaniak, zabrzanka, studentka filmoznawstwa, nieczęsto zachodzi do kina Roma. Jednak to miejsce ma dla niej ogromne znaczenie – to tam zaczęła oglądać filmy, których nie wyświetlano w multipleksach, bardziej studyjne i niezależne tytuły. – Wydaje mi się, że teraz w kinie Roma jest bardzo mały wybór filmów. Pojawiają się tytuły grane normalnie w multipleksach, ale z pewnym opóźnieniem – mówi Natalia. Boli ją również, że niewiele dzieje się w kinie. Na pytanie, czym jest dla niej Kino Roma, po dłuższym zastanowieniu odpowiada, że przede wszystkim miejscem, które aktualnie nie wykorzystuje swojego potencjału.

 
 

 

– Kino ma grupę klientów, którzy są na każdym filmie. Oprócz nich pojawia się tu niewiele „nowych” osób. Chociaż pracuję przede wszystkim w weekendy, znam już twarze większości widzów – mówi Sabrina Zięba, pracująca w Romie jako bileterka. – To właśnie ci stali bywalcy są głównymi klientami kina. Sukcesem jest, gdy na projekcji pojawia się dziewięć, jedenaście osób. Sala zazwyczaj świeci pustkami. Nie tak dawno przyszedł do nas mężczyzna, który po raz ostatni był w Romie 15 lat temu i był bardzo zdziwiony, że kino wciąż działa.

Sabrina pracuje w Romie od dwóch lat. Jako dziecko chodziła do Romy na przedstawienia, a teraz, będąc studentką, na konkretne filmy. Roma jest dla niej miejscem, w którym może poznać ciekawych i inteligentnych ludzi.

Pan Adam Rabcewicz, pracujący w Romie jako operator projektora, mówi, że nigdy nie był w multipleksie na seansie filmowym. Dla niego kino jest przede wszystkim pracą, jednak nie przeszkadza mu to w odczuwaniu jego czaru i pewnego sentymentu do Romy. Jego zdaniem widzowie Romy to przede wszystkim ludzie, którzy przychodzą bardziej w poszukiwaniu wspomnień, minionych czasów niż dla filmu. Dlatego rozumieją, że czasem dźwięk nie jest idealny, że krzesła nie są tak wygodne jak w multipleksach. Rozumieją, że obraz rzucany z projektorów pochodzących z lat 60. czasem może odbiegać od doskonałości. Praca pana Adama wiąże się z niespodziankami. Niedawno dostaliśmy kopię filmu, której nie puszczano od 40 lat. Gdy ją rozwinąłem, wszystkie łączenia puściły i trzeba było wszystko kleić na nowo.

 

 

Oskar Karski, uczeń zabrzańskiego liceum i zarazem fan filmów, rzadko chodzi do Romy, ponieważ, jak mówi, większość filmów, która jest tam puszczana, miała już swoje projekcje w multipleksach. W Romie podoba mu się to, że nie jest komercyjna. – Jest w niej „to coś”. Może po prostu dlatego, że jest taka stara… Nie wiem, czy to czar, ale jest tam coś, co mi się podoba.

A dla mnie? Dla mnie Roma jest miejscem, które posiada swój czar. Czar paradoksalny, bo chociaż jest najstarsza na Śląsku, nic nie wyróżnia jej spośród innych starych kin. A jednak… Jednak jest w niej coś, co sprawia, że człowiek ma ochotę poszukać repertuaru i chodzić tam na filmy, nawet jeżeli nie całkiem go one interesują. Jest tam coś niewysławialnego i ulotnego, coś, co ciężko racjonalnie uchwycić, a jednak oddziałuje na ducha czy podświadomość.



Tekst: Wiktor Rorot
Fotografie: Marcin Dziadak
Licencja: Tekst - Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0 Polska (CC BY-NC-ND 3.0) / Opis: "Tekst autorstwa Wiktora Rorota, stworzony dla projektu Mapa Miejsc Ciekawych www.mmc.org.pl" /
Fotografie: wszystkie prawa zastrzeżone.

comments powered by Disqus