Tu jesteś
costam
na marginesie:

Katowicki cmentarz żydowski

znajduje się przy ulicy Kozielskiej 16. Na cmentarzu znajduje się pomnik poświęcony ofiarom Holokaustu. Ma formę szerokiego ołtarza. Na stelach, wieńczących mensę, umieszczone są polsko-hebrajskie inskrypcje. Na mensie są tablice, upamiętniające sześć rodzin, które wymordowali Niemcy w czasie II wojny światowej. Cmentarz został otwarty w 1869 roku, wpisany do rejestru zabytków 29 października 1990 (nr rej.: A/1414/90). Granice ochrony obejmują: teren cmentarza, nagrobki, budynek pogrzebowy, budynek bractwa pogrzebowego, ogrodzenie z bramą kutą.

Cmentarz żydowski na Kozielskiej. Dlaczego kamienie?

Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego, jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej

Ryszard Kapuściński

 

W czasie czterdziestoletniej wędrówki przez pustynię, wielu ludzi zmarło, trzeba było ich pochować. A wokół piach, wszędzie piach, jak odnaleźć zmarłych? Połóżmy kamienie, by wyznaczyć miejsca naszych pielgrzymek i powrotów.

Do קטוביצה nie trzeba długo wędrować. Nie trzeba przeprawiać się przez pustynie i stawiać czoła złym przygodom. Oddanie hołdu zmarłym nie wymaga poświęceń. Cmentarz żydowski jest cichy. Cichy i mokry. Po nagrobkach łażą ślimaki. Cmentarz otacza mur w połowie ceglany, a w połowie betonowy, nad nim drut kolczasty. Wejście jest metalowe, wisi na nim kartka informująca o godzinach otwarcia. „Cmentarz dostępny dla odwiedzających 10.00-16.00. Od poniedziałku do piątku (W pt. do 15.00). Cmentarz zamknięty od 15.00 w piątek przez szabat i w święta żydowskie”. Na okolicznych budynkach napis zielonym sprayem; „Nie zbliżać się grozi zawaleniem. Fundacja Or-chaim”. Wokół cisza, nic się nie dzieje, jedynie przejeżdżają samochody.

 

 

Pokój, w którym rozmawiałam z Jarosławem Banysiem, prezesem fundacji Or-chaim, był mały. Na ścianie dwa monitory, dzięki którym można odbyć podróż po otoczeniu cmentarza.

Siadam na składanym krzesełku, na nim rozłożona gazeta. Może zdejmę? Nie, gazetę rozłożono, abym się nie pobrudziła. Pan Jarosław przewraca zakurzoną stronę i gestem zaprasza na krzesło, możemy zacząć rozmowę.  

Tu nadal są grzebani zmarli. Przychodzą do nich rodziny i przyjaciele. Obecnie w קטוביצה mieszka około 100 zarejestrowanych żydów. Przychodzą także ludzie, którzy przeczytali gdzieś w przewodnikach, że taki cmentarz istnieje. Oczywiście, tłumów niema, ale to jest, cmentarz strefa sacrum, miejsce uświęcone przez obecność zmarłych, dlatego naszym celem nie jest popularyzacja tego miejsca, ani jego reklama. Ludzi nie powinny tu przychodzić by się zrelaksować. Na pierwszym planie stoi zawsze duch tego miejsca. Prawo żydowskie zabrania ingerencji w cmentarz. Nie usypujemy żwirowych jasnych alejek. Gdy pozbywamy się narośli, chwastów, nie wyrywamy ich, tylko przycinamy przy gruncie. Tak, by nie naruszyć ziemi. Nie wolno przenosić załamanej macewy, jeśli nie jest się pewnym, gdzie wcześniej leżała. Albo sobie leży, bo nie ma potrzeby jej ruszać, albo można wmurować ją w lapidarium. Nie przynosi się też ciętych kwiatów. Posadzono bluszcz, by pokrył groby. Jest cały czas zielony, nawet zimą. Kojarzy z życiem.

Mieszkańcom dzielnicy adres Kozielska 16 nie kojarzy się absolutnie z niczym, co najwyżej z kozami, fabryką, torami i sklepem sieci Żabka. Być może w קטוביצה nie ma żadnego cmentarza żydowskiego. A nawet gdyby był, to kto by miał czas dla nieswoich zmarłych.

 

 

 

Dawno temu Żydzi albo wędrowali przez pustynie, albo zamieszkiwali tereny odludne. Pełno było dzikich zwierząt. By chronić dostęp do zwłok zmarłych, nagrobki pokrywano skałami i kamieniami.

Podróżnik z dawnych lat (gdyby taki się znalazł), mógłby opisać to miejsce w ten sposób:

Cmentarz położony jest na przedmieściach, za torami kolejowymi. Trzy morgi ziemi wykupiono od chłopa Józefa Ludnofskiego, gdyż wiadomo, że w tą stronę miasto się nie rozwinie. Ograniczają je tory. Przy cmentarzu jest dom pogrzebowy składający się z sali żałobnej i siedziby Chawry Kadiszy. Nie chowie się tu ludzi w sposób tradycyjny. Tu nie ma wyraźnego podziału na strefy męskie, żeńskie i dziecięce. Najstarszy na cmentarzu nagrobek należy do czteroletniego Karla Münzera, którego  hebrajskie imię brzmiało Baruch.  Został  pochowany w październiku 1869.

Gdy człowiek odczuwa, że przychodzi jego ostatnia godzina, błogosławi Boga słowami: „Bądź błogosławiony sędzio pełen chwały”. Po śmierci pierworodny syn odmawia Kadisz. (Kto za ciebie odmawiał Kadisz, Kurcie?). Rodzina zasłania wszystkie lustra w domu i wylewa wodę z misek – w nich maczał swój miecz anioł śmierci. Rozpoczyna się animit – pierwszy okres żałoby. Bliscy zmarłego pozostają w odosobnieniu aż do czasu pogrzebu. Nie wolno im wykonywać żadnych prac domowych, myć się ani czesać. Wszystkimi pracami pogrzebowymi zajmuje się Chewra Kadisza. Oczyszcza się rytualnie zwłoki, przy ciele kładzie wodę i kawałek lnu. Dusza zmarłego może się obmyć przed opuszczeniem tego świata. Trumna jest prosta, drewniana, z otworami. Pod głową zmarłego kładzie się worki z ziemią. Powinna była pochodzić z Palestyny. (Jaka ziemia leżała pod twoją głową, Kurcie?) Na trumnie rzeczy związane z zmarłą osobą. (Co położono na Twojej trumnie?).

 

 

Teraz orszak może wyruszyć z domu zmarłego. Pogrzeb odbywa się niedługo po śmierci, tego samego dnia lub następnego. Grób nie może pozostać otwarty na noc, ktoś musi w nim spać. Odmawia się Kaddisz Jaktom. Rodzina rozdziera szaty (lekko nacinane, by materiał łatwiej się rozrywał), a po wyjściu z cmentarza obmywa ręce. Kapłan wygłasza tradycyjną formułę pocieszenia „Niech Wszechobecny ześle Wam pocieszenie, jak wszystkim, którzy są w żałobie po Syjonie i Jerozolimie”.

Na stypie podaje się chleb, jaja, wino i soczewicę. Rozpoczyna się kolejny okres żałoby sziwat. Rodzina ma w tym czasie obowiązek siedzenia nisko (na poduszkach bądź na ziemi) i zakaz pracy oraz studiowania Tory.

Cmentarz założyli Żydzi pruscy, związani z ruchem oświeceniowym Haskalą. Jarosław Banyś opowiada:

Żydzi należący do Haskali byli bardziej europejscy. Dlatego też większość nagrobków niczym się nie wyróżnia. Mogłaby leżeć równie dobrze na cmentarzu katolickim. Tradycyjny żydowski nagrobek jest bardo skromny; na macewie teksty po hebrajsku, jakieś symbole. Brak tu także podziału na kantony męskie i żeńskie. W starszej części groby ułożone są w kierunku północ-południe, złamano tradycję pochówki w linii wschód-zachód. Później, kiedy chowano głównie żydów z Kresów lub Małopolski, powrócono do tradycji. Ortodoksja wróciła.

O czym mogli więc rozmawiać dziewiętnastowieczni żydzi przy bramie cmentarnej?
O tezach uniwersalistycznych?
O związkach swojej kultury z kulturą europejską?
O zerwaniu z tradycją?
O pluralistycznym spojrzeniu na religię?
O próbach sprecyzowania pojęcia judaizmu?
O równości praw obywatelskich?
O kobietach?
O mężczyznach?
O życiu?

 

Składanie kamieni na grobie to budowanie domu zmarłemu.. Jedna z nazw cmentarza to beit chaim, czyli dom życia. Dom budowany z kamieni.

W przyszłości w siedzibie Chawra kadisza ma powstać biblioteka i czytelnia judaistyczna, odbywać się będzie nauka języka hebrajskiego oraz zaprosi się na specjalne pokazy w utworzonej pracowni kamieniarskiej. W najstarszym tym budynku z 1869 roku  powstanie muzeum. Będzie miejscem nie tylko wystaw, ale i różnych działań edukacyjnych. Jarosław Banyś mówi, że jednak na razie najważniejsza jest renowacja cmentarza.

Cmentarz jest zapisem historii. Początkowo napisy na nagrobkach są dwujęzyczne: hebrajskie i niemieckie. Bogaty grób rodziny Grünfeld wykonano z różnobarwnych kamieni. Sarkofag Idy Sklarek wyrzeźbiono w białym marmurze. Obok pomnik ku czci ofiar holokaustu i napis na nagrobku „Syn Szlama licząc lat 10 zamordowany w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu w 1943”. Jeanette Himmelfarb zdążyła umrzeć wcześniej i przypomina o tym tradycyjna macewa. Jeszcze jeden nagrobek: „Nieugiętej bojowniczce klasy robotniczej, wiernej córce naszego narodu. Towarzyszce…”. Coraz mniej nagrobków. Coraz mniej napisów.

Każdy podróżnik zna miejsce, do którego wędruje. Ilu ludzi jeszcze tu dojdzie? Do cmentarza w קטוביצה? Do cmentarza w Katowicach?



Tekst: Katarzyna Niedurny
Fotografie: Marek Grajcar
Licencja: wszelkie prawa zastrzeżone.

comments powered by Disqus