Tu jesteś
costam

Najbardziej szpanerskie miasto w Polsce?

Barbara Hoff jest niewątpliwie wielką gwiazdą świata mody, choć sama stwierdza, że ostatnio nawlekała igłę w latach 60. Wybitna dziennikarka Przekroju była również, o czym nie każdy wie, projektantką. Hoff jak mało kto poznała losy i byt młodego projektanta. Przez trzynaście lat projektowała za darmo, utrzymując się z pracy dziennikarki. Mieszkańcom Katowic powinna kojarzyć się ze słynnym zdaniem, jakie wypowiedziała na jego temat, odnosząc się do lat 30. Czy mówiąc, że Katowice to „najbardziej szpanerskie miasto w Polsce” przewidywała, jaki los spotka je w dwudziestym pierwszym wieku?

Era projektantów rangi Hoff, Antkowiaka czy Hase już przeminęła. Rynek przejmują młodsi, z nowymi pomysłami. (Pomysły pomysłami, bo dziś moda to nie tylko talent, ale przede wszystkim marketing, sponsorzy i siła przebicia). Czy dziś, mając na myśli modę, moglibyśmy powtórzyć słynną opinię Hoff? Czy jesteśmy szpanerskim miastem? Czy mamy szpanerskich projektantów? By poznać kondycję mody w Katowicach, wystarczą trzy nazwiska...

 

BAJER

 

fot. Marek Makowski

 

Zapewne szpanerska jest gliwiczanka Aleksandra Bajer, która z imienia i nazwiska uczyniła nazwę swojej marki: bola. Krótko, zwięźle i chwytliwie. Bola jest niewątpliwie artystyczną duszą. Jeszcze w czasach tworzenia pracy magisterskiej jej głównym makijażem była farba, którą miała pomazane całe ręce. Krótkie blond włosy, postura lekkoatletki i ubrania głównie z własnej kolekcji – właśnie to ją wyróżnia. Wystarczyło zamienić kilka słów z wesołą, wysyłającą pozytywną energię, głośną i lekko nadpobudliwą dziewczyną, aby zrozumieć, że sztuka i moda to jej żywioł. I to one są jej życiową drogą.

Bola – dwudziestokilkuletnia, jak najbardziej przedsiębiorcza kobieta, skończyła kuźnię talentów – SAP w Krakowie – a także nie mniej prestiżowy wydział malarstwa na katowickim ASP. Połączenie tych dwóch kierunków daje jej przewagę nad innymi, co zauważyli także tak zwani „ludzie z branży”. Bajer bajeruje już swoją modą od 2009 roku, od kiedy zaczęła promować własną markę bola, jednak 2011 rok był kluczowy w rozwoju jej kariery. Jeszcze jako studentka malarstwa zdobyła II nagrodę w prestiżowym konkursie Fashion Designer Awards. W ramach nagrody otrzymała dwuipółletnie stypendium w Międzynarodowej Szkole Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie. Żyć nie umierać. To się nazywa wejść z przytupem w show biznes, tudzież fashion biznes. I sruu, szpanerska bola opuściła szpanerskie Katowice. Teraz bajeruje Warszawę.

Jej bajer wychodzi wyśmienicie, trzeba przyznać. Czym zdobywa stolicę? Jako świeże zjawisko ze śląskiej sceny artystycznej zachwyca oryginalnym wzornictwem, wysokiej jakości finalnym produktem, a przede wszystkim limitowanymi edycjami. Pojedyncze egzemplarze ubrań, dodatków i biżuterii mają na celu ułatwić klientom podkreślenie ich indywidualnego stylu. Inspiracją do powstania marki są przenikające się światy sztuki i mody, bo bola to także grafiki, obrazy oraz artystyczne dodatki do wnętrz. Łódź także zachwyciła i poznała się na boli, bo jako jedna z nielicznych dostała szansę zaprezentowania swojej kolekcji w pokazach OFF out of Schedule podczas największego wydarzenia mody w Polsce – Fashion Week. Najświeższa wiadomość: Ola wygrała w plebiscycie na najlepszą kolekcję pokazów Off!

Wszystko układa się idealnie. To raczej wymarzona ścieżka dla młodego projektanta. Na co czeka bola? Na Katowice i katowiczan, bo oni jeszcze nie do końca odkryli jej talent.

 

KULA

 

fot. Wojtek Rudzki

 

Talent Sophie Kuli – o jakże oryginalnym pseudonimie i (w przeciwieństwie do Bajer) kolorowej w projektach – jest także mało znany w naszym szpanerskim mieście. Urodzona w Katowicach Sophie jest w połowie Rosjanką. Jej serce związane jest natomiast z Paryżem, do którego wyemigrowała większość rodziny ojca. Obecnie Sophie mieszka, jak Ola, w Warszawie. To zastanawiające: czy tylko Warszawa jest synonimem sukcesu?

Wracając do naszej Sophie – to nikt inny jak Zosia, która talent przejęła po cioci.

Gdyby ktoś chciał wyliczyć wszystkie zainteresowania, kierunki i rodzaje szkół, które skończyła, zabrakłoby mu czasu. Ona sama jest przy tym bardzo skromną, otwartą i niepozorną dziewczyną, której obce jest „gwiazdorzenie”. Co warto zaznaczyć, Sophie to kolejne dziecko SAP-u, a także (podobnie jak dopiero studiująca Bajer) absolwentka Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie.

Kula nie ogranicza się tylko i wyłącznie do projektowania, bo największe osiągnięcia zdobyła w stylizacji. Warto wspomnieć np. o sylwestrowej stylizacji Brodki, która została okrzyknięta najlepszą w tę szaloną noc. Miejmy nadzieję, że otrzymała za to dodatkową premię, a telefon się rozdzwonił.

Talent i kreatywność Sophie nie zna granic. Nie bojąc się wyzwań, praktykowała w działach mody różnego typu redakcji, często pracując przy sesjach zdjęciowych, które (dodam dla jasności) jak zwykle otaczała aura splendoru. Jeżeli chcecie poznać ploteczki z show biznesu: kto?, z kim?, gdzie?, dlaczego?, możliwe, że Zosia coś zdradzi, bo gwiazdy, tudzież celebryci, pukają do jej drzwi albo powoli, sukcesywnie zapełniają szynkę mailową.

Szpanerska Sophie miała okazję współpracować ze wspomnianą już Moniką Brodką, a także z artystami takimi jak: Łąki Łan, Sorry Boys, Marcelina i  Rubber Dots. Poza tym pewnie nieraz, zupełnie nieświadomie, oglądaliście jej stylizacje w kolorowych czasopismach. Oczywiście Sophie także projektuje – i to z niezłym skutkiem.

Nagrody? Bardzo proszę – finalistka VII edycji Off Fashion, wyróżniona przez ELLE Polska (październik 2010), finalistka Oskary Fashion (marzec 2011), wyróżnienie Fashion Magazine dla najlepszego debiutu roku 2011.

Wow, prawda? Wow, jakim cudem nie jest to kluczowa projektantka Górnego Śląska? Prezydencie, wojewodo, mieszkańcy – poznajcie Sophie Kulę, dajcie jej możliwość rozwoju, nie sprzedajcie jej warszawiakom. Stolica chętnie przyjmuje, zauważa i promuje Ślązaków jako swoich. Kto by nie docenił projektanta, który szuka natchnienia w muzyce, którą kocha, w podróżach, w których, gdy tylko może, bierze udział, i wśród ludzi, bez których żyć nie potrafi? – Moda to współczesna sztuka, która jest najbliżej człowieka i można ją eksplorować na wiele sposobów – tak mówi Zosia. Szkoda tylko, że nie może na ogromną skalę eksplorować mody w Katowicach.

 

POKRYWKA

 

fot. Marcin Klaczkowski

 

Takiej okazji nie ma również szpanerska Olga Pokrywka, która wyemigrowała do Poznania. Przynajmniej nie do Warszawy, uff.

Bajer to sportowy casual, Kula – kolory, folklor, patchwork, natomiast Pokrywka modę pokrywa delikatnością, kobiecością, wybierając materiały, z których rzadko ktoś dziś szyje. Zanim zdradziła swoje rodzinne Tarnowskie Góry z Poznaniem, wcześniej zrobiła to z sercem polskiej mody, z miastem, w którym co roku kolejna osoba zdobywa miano projektanta, czyli Łodzią. Teraz jest studentką łódzkiej Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania na kierunku projektowanie ubioru, biżuterii, obuwia i galanterii skórzanej.

W październiku Olga, jako jedyna z wymienionych utalentowanych Ślązaczek, prezentowała swoją kolekcję śląskiej publiczności podczas One Night Fashion, które odbyło się w katowickim kinie Rialto. Pokrywka swoją kolekcją w większości wykonaną z filcu stworzyła bajkową atmosferę. Tak, filc nadaje się do noszenia! Każda modelka paradująca w bieliźnie, na backstage’u marzyła, aby przyodziać jej ciuch. Olga, pełna wdzięku i powabu, z profesjonalizmem, opanowaniem, spokojem i delikatnością kierowała modelkami niczym dyrygent podczas koncertu. Pewnie wynika to z faktu, że jest uzdolniona muzycznie. Tarnogórski Rynek nieraz słyszał piosenki w jej wykonaniu. Podobnie jak Sophie, Olgę pasjonuje kostium, dlatego też pracuje na planach filmowych jako kostiumolog i scenograf.

Perfekcjonizm Olgi sprawił, że w marcu 2011 roku światło dzienne ujrzała jej marka: Démodé. Sama nazwa jest jakże przekorna, gdyż oznacza „niemodne”, a raczej tego projektantka się nie obawia. Propozycje marki Démodé są tak świeże i nowe, że jeszcze nie stały się modne, wyprzedzają trendy, są adresowane dla klientów, którzy najbardziej cenią sobie oryginalność. Olga, niczym prawdziwy rzemieślnik, tworzy ubrania z pełną precyzją i kunsztem. Kolekcja o  tej samej nazwie, co marka, była inspirowana dziełami Zdzisława Beksińskiego. Pokrywka utrzymała ją w charakterystycznym dla siebie romantycznym stylu, całość intryguje tajemniczością i oniryzmem. Motywem przewodnim jest oryginalna, bazująca na kontraście struktura: połączenie muślinu z filcowaną wełną. Niestety i ona swoją twórczością sprawia, że Poznań staje się bardziej szpanerski niż Kato. „Katowice nie dają szansy rozwoju projektantom” – to zdanie pada w większości rozmów, które przeprowadzam z projektantami na potrzeby swojego bloga (SLL).

 

***

 

Bajer, Kula, Pokrywka – to tylko trzy szpanerskie śląskie nazwiska. W połączeniu ze sobą brzmią lekko żartobliwe, ale to w nich tkwi największy potencjał. Mogłabym jeszcze dodać do tej listy np. Gerlich czy Chorodowską, które swoją twórczością i talentem oświetlają inne miasta. 

Mamy jednych z najbardziej szpanerskich projektantów w kraju. Z jednej strony jest to powód do dumy. Z drugiej jednak można wstydzić się tego, że mało kto o nich mówi, promuje ich i wspiera w ich własnym regionie. Pewnie gdyby mieli możliwość tworzenia mody i zarabiania na niej na Śląsku, powróciliby do Katowic, czyniąc je najbardziej szpanerskim miastem w kraju. Choć pojawia się pewna nadzieja, gdyż pokolenie dziewczyn również zaczyna zauważać ten problem i pomagać. Niedawne Kato Yard Sale jest tego dowodem – po raz pierwszy lokalni sprzedawcy modowi mieli okazję zaprezentować się mieszkańcom Śląska. Oby częściej…

Bo nie samym powietrzem projektant żyje.

 

 

Tekst: Dagmara Gdala
Fotografie: 1- Marek Makowski, 2- Wojtek Rudzki, 3- Marcin Klaczkowski
Licencja: Tekst http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/3.0/pl/ opisany "Tekst autorstwa Dagmary Gdala stworzony dla projektu Mapa Miejsc Ciekawych www.mmc.org.pl" | Fotografie - wszelkie prawa zastrzeżone.

comments powered by Disqus