Tu jesteś
costam
na marginesie:

Kino Gloria

Wybudowane w 1931 roku przy bytomskim Rynku. W ciągu wielu lat gromadziło i wychowywało kolejne pokolenia widzów. Na początku XXI wieku nie wytrzymało konkurencji powstających w regionie nowych multipleksów i w 2007 roku zostało zamknięte. Aby uratować jedno z ostatnich dawnych kin w mieście, powstała Fundacja Kino Gloria, która walczy o jego reaktywację. Dziś kina Gloria już nie ma, rozbiórka została zakończona w czerwcu 2012.

Kino Gloria. Przeminęło z wiatrem

On w sportowym garniturze, ona w jasnej sukience. On jest jej szoferem, a ona pisarką. Jadą razem na motorze, mijając malownicze krajobrazy. W drodze zaprzyjaźniają się. To właśnie tę scenę, pochodzącą z austriackiej komedii Rudolfa Bernauera „Hirsekorn Greift ein” z udziałem Charlotte Susy i Felixa Bressarta w rolach głównych, mogli nie tylko zobaczyć, ale i usłyszeć widzowie, którzy w niedzielę 8 listopada 1931 roku zgromadzili się na rogu Rynku i ul. Klasztornej (dzisiaj ul. Szymanowskiego) w Bytomiu.

Tego dnia firma Bauring otwiera pierwsze we wschodnich Niemczech kino dźwiękowe. Uroczystość uświetnia iluminowana dekoracja, występy muzyczne górnośląskiego radia i teatru oraz obecność wielu znakomitych gości, m.in. przedstawicieli władz miejskich, policji i korpusu oficerskiego. Budynek kina staje w miejscu pierwszego muzeum miejskiego, które miało tam swoją siedzibę przez dwadzieścia lat, by w końcu zostać rozebrane. Budowę nowego obiektu prowadzi Konrad Segnitz. Jego dzieło jest pierwszym w niemieckiej części Górnego Śląska wieżowcem nawiązującym w swojej formie do amerykańskich drapaczy chmur.

Wieżowiec robi wrażenie. Stworzony w stylu funkcjonalizmu, nawiązuje do weimarskiego nurtu w architekturze modernistycznej. Posiada konstrukcję stalową, której elementy dostarczyły Zjednoczone Górnośląskie Zakłady Hutnicze w Gliwicach. Bryła składa się z dwóch przenikających się prostopadłościanów: pięciopiętrowego bloku kina i siedmiopiętrowego, mieszczącego mieszkania i biura. Elewacja pokryta jest płytkami ceramicznymi w kolorze gołębim, tak charakterystycznymi dla architektury miasta.

Nowe kino początkowo zwą Capitolem, a pierwszym jego kierownikiem jest Franz Wawrzynek. Nazwa „Gloria” pojawia się prawdopodobnie przed drugą wojną światową. Filmy dźwiękowe, które są ogromną atrakcją, ściągają w progi kina widzów z całej okolicy.

Wejście Armii Czerwonej w styczniu 1945 roku przyniosło ogromne zniszczenia historycznej zabudowy starego miasta. Ucierpiała m.in. zachodnia i wschodnia pierzeja centralnego placu. O dziwo, kinu nic się nie stało. Na zdjęciach z 1945 roku obok gruzów we wschodniej części Rynku widać nieuszkodzony neon „Gloria”. Wtedy też kino zostało przejęte przez Państwo Polskie i po krótkiej przerwie wznowiło swoją działalność. Przez jakiś czas w budynku znajdowała się siedziba Związku Polskich Artystów Plastyków.

Gloria jeszcze przez długie lata powojenne cieszy się uznaniem i popularnością wśród bytomskiej publiczności. Na tle innych kin w mieście jest postrzegana jako kino eleganckie i dosyć drogie. Poza Glorią tylko Bałtyk wyświetla premiery. A trzeba wiedzieć, że w tym czasie w całym Bytomiu funkcjonuje około dziesięciu kin. Podczas gdy budynek Glorii, zaprojektowany specjalnie dla pełnienia swej funkcji, wyznacza nową jakość, w kinie Świt, znajdującym się dokładnie po przeciwnej stronie Rynku, w sali kinowej umieszczone są słupy konstrukcyjne, które zasłaniają pechowemu widzowi ekran.


***

„Nic mnie to już nie obchodzi” – on mówi do niej, kiedy ta nie docenia jego miłości. Ona jest bogatą córką plantatora, a on zaprzeczeniem dżentelmena. Historia tragicznej miłości rozgrywa się w trudnych czasach wojny secesyjnej. Najbardziej kasowa i znana produkcja historii kina, nagrodzona aż ośmioma Oscarami, „Przeminęło z wiatrem” z 1939 roku, premierę w Glorii miała w 1963 roku.

3,60 zł. Tyle właśnie kosztował początek filmowej pasji Pawła Ulfika. Pan Paweł jest tak zachwycony filmem, że prosi kasjerkę, aby dała mu plakat. Kasjerka obiecuje mu, że da go po zakończeniu wyświetlania filmu w Glorii. W szczytowym momencie pan Paweł posiada około 400 plakatów. Dawniej można było go spotkać codziennie w którymś z bytomskich kin, które wspomina z rozrzewnieniem. W każdym kinie miał swoje stałe i ulubione miejsce. W Glorii najlepszą widoczność zyskiwał ze środka trzeciego rzędu na balkonie.

Poza Pawłem Ulfikiem w mieście jest wiele innych osób, na które miały wpływ bytomskie kina. Duża liczba kin w Bytomiu wpłynęła na późniejsze zainteresowania, marzenia, a nawet wykształcenie wielu osób. Leszek Engelking, kiedy jako młody chłopak jeszcze mieszkał w Bytomiu, marzył o byciu reżyserem. Na studiach polonistycznych wybrał specjalność filmoznawczą i pracę magisterską pisał o filmie. Obecnie pisze głównie o literaturze, ale zdarza mu się poświęcić jakiś tekst sztuce filmowej. Poza tym Engelking od lat wykłada historię filmu czeskiego, słowackiego i czechosłowackiego na Uniwersytecie Łódzkim. Także dzisiejsza wiceprezydent Bytomia, Halina Bieda, mimo że z wykształcenia geograf, film uznaje za swoją pasję. W pewnym wieku szczytem marzeń było dla niej obejrzenie „Winnetou”. W późniejszych latach najlepsze filmy są puszczane w ramach Klubu Filmowego. Dzięki niemu w przyszłości kinomaniactwem będzie starała się zarazić swoje dzieci. Klub działa na początku lat 90. W ramach jego działalności organizowane są seanse filmów z wyższej półki, często połączone ze spotkaniami z reżyserami, aktorami i znawcami filmu. Nie jest to jedyna okazja do zaproszenia wybitnych gości. – W jeden z Dni Europy zorganizowałyśmy razem z Anną Papierzańską, kierowniczką kina, Dzień Kina Europejskiego, na który zaprosiłyśmy samego Krzysztofa Zanussiego – opowiada prezydent Bieda.

Gloria to nie tylko poważne zainteresowanie filmem, ale także wspomnienia pierwszych miłości i randek.–Kiedy dawniej młody chłopak zaprosił dziewczynę do kina, najlepiej jeszcze na romans, to mógł być pewien, że dziewczyna będzie jego. W taki właśnie sposób się ożeniłem. Takie sytuacje mogły być czasem dosyć ryzykowne – żartuje pan Ryszard, dawny bywalec kina.

Na początku lat 90. Glorię przejmuje prywatna firma ADAMARK prowadzona przez Adama Smagacza i Marka Światkowskiego. Jest to czas, kiedy zamyka się kina w dzielnicach i centrum Bytomia. ADAMARK ratuje Glorię i Bałtyk znajdujący się przy ul. Katowickiej. Dzieje się tak zapewne ze względu na dobry stan obu kin oraz lokalizację w samym centrum. Gloria nadal szczyci się swoją marką – odbywają się w niej uroczyste premiery, często z udziałem aktorów i reżyserów oraz komercyjne imprezy typu Halloween i Walentynki, podczas których kinu nadaje się odpowiedni wystrój.

Mimo tych działań na początku 2007 roku Gloria zostaje zamknięta. Nie wytrzymuje konkurencji powstających w sąsiednich miastach multipleksów. Zresztą nadchodzą nowe czasy. W telewizji nie ma już tylko jednego programu, jak dawniej, ale powstają coraz to nowsze kanały tematyczne, wyświetlające filmy o każdej porze dnia i nocy. Poza tym rosnącą popularność zdobywa najpierw video, a później odtwarzacze DVD i wreszcie Internet. Kina nie mogą już działać tak jak dawniej, muszą za to kusić widza coraz nowszymi technologiami i atrakcjami.

***

– Kasperski przyjechał do Bytomia z Sopotu w celach służbowych. Spacerował po mieście, podziwiał kamienice, bardzo podobał mu się Park Miejski. Fakt, że przy Rynku, w sercu miasta, stoi tak wielki budynek kina – pusty i niewykorzystany – był dla niego nie do pomyślenia. W czasie swojej wizyty odwiedził kafejkę internetową, w której wówczas pracowałem i chciał poznać historię tego miejsca – tajemniczą postać Marka Kasperskiego przedstawia Daniel Lekszycki. W ten sposób zaczyna się bytomska historia Kasperskiego, który z miastem wcześniej nie miał nic wspólnego. Rok po zamknięciu Glorii grupa miłośników kina postanawia założyć fundację, która ma na celu reaktywację kultowego miejsca. Inicjatorami przedsięwzięcia są Marek Kasperski i Mariusz Wróbel. – Kiedy na temat reaktywacji kina Gloria zacząłem rozmawiać w magistracie, Pani Prezydent Halina Bieda poinformowała mnie, że o kino z tym samym zamiarem pytał ktoś jeszcze i skojarzy nas ze sobą. W ten sposób poznałem Marka Kasperskiego – opowiada Mariusz Wróbel, ówczesny dyrektor Bytomskiego Centrum Kultury.

Idea reaktywacji kina gromadzi wielu sympatyków, tworząc swoistego rodzaju ruch społeczny. Ostatecznie fundacja zostaje założona 29 kwietnia 2008 roku przez siedem osób: wcześniej wspomnianych Marka Kasperskiego, Mariusza Wróbla, Daniela Lekszyckiego, a także Barbarę Bisanz, przedstawicielkę 180-letniej firmy Boesendorf z Wiednia produkującej fortepiany, Ewę Zielińską – studentkę kulturoznawstwa z Bytomia, Annę Papierzańską – ostatnią kierowniczkę kina Gloria, a także Annę Kazejak-Dawid – reżyser i scenarzystkę m.in. „Skrzydlatych świń”. Grono jest dosyć egzotyczne, skupia ludzi z różnych środowisk i miast, niekoniecznie związanych z Bytomiem czy kinem.

Ponieważ założycielom zależy na złożeniu wniosku na konkurs o fundusze unijne, które idealnie pasują do projektu rewitalizacji Glorii, fundacja jest ponoć jedną z najszybciej założonych fundacji w Polsce. Jednak aby wniosek taki powstał, potrzebne jest prawo do użytkowania oraz sprawdzenie stanu technicznego budynku.

Fundacja marzy, aby miasto, które jest zarządcą budynku, przekazało im tytuł prawny do Glorii, wydzierżawiło za niewielką stawkę lub stało się członkiem fundacji. Ze względu na obowiązujące przepisy tak się nie dzieje. Po półtora roku przepychanek pomiędzy fundacją a miastem zdecydowano o przekazaniu Glorii pod zarząd Bytomskiego Centrum Kultury, które jest jednostką gminną. BCK ma za zadanie wykonać prace remontowe i adaptacyjne, fundacja zaś – pozyskać środki na projekty merytoryczne. Fundacja stawia sobie za cel ponowne uruchomienie kina i prowadzenie go w formule kina studyjnego, włączając w to działalność edukacyjną, popularyzatorską i animacyjną. Ponadto planuje otwarcie galerii prowadzonej przez jedno z bytomskich stowarzyszeń wspomagających niepełnosprawnych, a także muzeum dawnych projektorów.

***

Tłum gapiów gromadzi się wieczorem pod kinem. Mieszkańcy, słysząc, co się dzieje, udają się na róg Rynku i ul. Szymanowskiego. Nad miastem unosi się dym. Jest 5 kwietnia 2011 roku. Kilka godzin wcześniej dwójka nastolatków włamała się do środka i podłożyła ogień, który niszczy doszczętnie część budynku, w której znajdowało się kino. Szok, jaki spada na członków Fundacji i mieszkańców, jest ogromny. Wielu z nich spędza na miejscu zdarzenia dobrych kilka godzin. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Na szczęście, bo zabudowa w tym miejscu jest tak zwarta, że wystarczyłby wiatr, aby cała pierzeja Rynku została zniszczona.

Po Glorii zostają już tylko zgliszcza. Sprawcy pożogi nie zostali złapani ani osądzeni. Budynek na powrót przejmują władze miasta. Gloria czeka na rozbiórkę, która nastąpi lada chwila. Członkowie fundacji podejmują decyzję o jej likwidacji. – Nie ma sensu dalej ponosić kosztów całej buchalterii i sprawozdawczości, ale nie odstępujemy od idei reaktywacji kina – tłumaczy Mariusz Wróbel.

***

Idea reaktywacji była wzniosła i w pewnym momencie urosła do kolejnego symbolu ratowania przeszłości. Wielu poddaje w wątpliwość, czy Gloria faktycznie była najlepszym kinem w mieście. Marcin Hałaś zauważa, że informacje dotyczące historii tego miejsca dotarły do świadomości mieszkańców dopiero, gdy kino było już dawno zamknięte i działała już fundacja. Dziennikarz zadaje sobie także pytanie, czy aby na pewno kolejny przybytek X muzy w mieście jest potrzebny: – Powstaje dziwna dychotomia. Z jednej strony fajnie by było, gdyby takie kino powstało, ale z drugiej strony zadaję sobie pytanie, czy bym do niego chodził?

Bez wątpienia dla mieszkańców miasta kino Gloria ma swoje zasłużone miejsce w historii. Bytomscy miłośnicy architektury walczą do końca o jedną z pereł architektury modernizmu Górnego Śląska. – Bo zaniedbanie tego kolejny już raz – mówią – chwały miastu nie przyniesie - mówią jeszcze wiosną 2012.

 

***

Do zaniedbania doszło. 18 czerwca 2012 roku kończy się rozbiórka Glorii.

 

Tekst: Justyna Dziembała
Fotografia: Justyna Dziembała
Licencja: wszelkie prawa zastrzezone.

comments powered by Disqus