Tu jesteś
costam
na marginesie:

Filia nr 5 Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Gustawa Daniłowskiego w Sosnowcu

Obecnie znajduje się na tyłach Zespołu Szkół Prywatnych nr 1 przy ul. Mariana Maliny.

Walcownia (Osiedle Mariana Maliny)

Osiedle położone w centralnej części Sosnowca, zaliczane do dzielnicy Dańdówka. Granicami osiedla są: od południa linia Kolei Iwangorodzko-Dąbrowskiej (linia Katowice-Sędziszów-Kielce), od północy ulica gen. Andersa, od wschodu ogródki działkowe, od zachodu teren boiska nieistniejącego już klubu Polonia Sosnowiec oraz wyrobisko cegielni. Na osiedlu mieszkał i tworzył Marian Malina.

Danuta Witek

Kobieta średniego wzrostu i wielkiego zapału. Laureatka Nagrody Śląskiego Środowiska Bibliotekarskiego im. Józefa Lompy. Chętnie inicjuje i koordynuje akcje charytatywne. Od 3 lat jest organizatorką konkursu pt. "Gdy Ty zostaniesz aniołem, to ziemia rajem będzie". Bibliotekarka, dużo czyta, uwielbia piesze wędrówki po polskich górach, coraz częściej maluje. Energiczna , zapracowana z niewyczerpaną bazą pomysłów.

Gdy Ty zostaniesz Aniołem to ziemia rajem będzie

Konkurs corocznie organizowany przez filię Miejskiej Biblioteki Publicznej nr. 5 im. Gustawa Daniłowskiego w Sosnowcu, we współudziale Szkoły podstawowej nr. 20 i Parafii św. Jacka. Dochód z konkursu, w którym w roku 2011 wzięło udział 640 uczestników, przeznaczany jest na cele charytatywne.

Piątka na piątkę

Osiem słupków, ośmiu uczestników. Każdy z nich dzierży w ręce osobliwy przedmiot. Kij od szczotki, hulajnogę, rower, zwykłe worki na śmieci, deskorolki albo sznury. Sprzedawczyni w sklepie pyta klientów, czy ich dzieci też powynosiły z domu różne dziwne rzeczy. Zainteresowane kobiety potwierdzają i mówią, że specjalnie wcześniej wróciły z pracy, by zobaczyć, jak to będzie wyglądało. Dzieci przekrzykują się, kto będzie lepszy i kto na pewno tym razem uzyska nagrodę. Cała dzielnica żyje Wyścigiem na byle czym organizowanym przez tutejszą bibliotekę. Do wygrania atrakcyjne nagrody: pięć biletów do bawilandii Orion oraz Laser House. Biblioteka nawiązała współpracę z kolejną firmą, która liczy na rozgłos za pośrednictwem tego miejsca.

Tak wygląda dzień, prawie jak co dzień, w Filii nr 5 Miejskiej Biblioteki Publicznej
im. Gustawa Daniłowskiego w Sosnowcu. W tym miejscu gwar, pomysłowość i nieustanna krzątanina – zarówno dzieci, jak i dorosłych – to chleb powszedni. Biblioteka w tym miejscu jest od niedawna. Teraz znajduje się na tyłach Zespołu Szkół Prywatnych nr 1 przy ul. Mariana Maliny.

Dzielnica leży blisko centrum miasta. W sąsiedztwie dawnych hal produkcyjnych Zakładów Odzieżowych Wanda oraz Huty Cedler – dawniej Walcowni Rur i Żelaza Hrabiego Renarda. Stąd jej nazwa obecna – Walcownia. Współcześnie dzielnica jest biedna i dość zapuszczona, a wśród mieszkańców znajdują się również typy spod ciemnej gwiazdy. Mimo tego wytworzyła się tam dość zżyta społeczność. Zachowały się tradycje dawnych wyrobów i prywatnych sklepików. Od starszych pań mieszkających w kamienicach często kupuje się robiony domowym sposobem żur. Jest tu dom spokojnej starości, przedszkole i zespół szkół prywatnych.

W 1999 r. do Biblioteki zawitała Danuta Witek. Kobieta o średnim wzroście i krótkich brązowych włosach. Zawsze  zabiegana i ubrana elegancko. Po bibliotece chodzi w skórzanych klapkach, żeby było wygodniej. Mówią o niej, że ma charyzmę. Sama twierdzi, że nie cierpi stagnacji. Ciągle ma nowe pomysły, które (na szczęście dla Biblioteki) wciela w życie. W roku 2011 charyzmatyczna kierowniczka odebrała Nagrodę im. S. Lompy dla najlepszej biblioteki województwa śląskiego, przyznawaną przez środowisko bibliotek śląskich.

 

Dzieci i ryby...

 

Oliwka ma pięć lat. Wszędzie jej pełno. Biega, rozmawia ze wszystkimi, wypowiada tysiąc słów na minutę. Do biblioteki przychodzi, bo woli spędzać czas z babcią w jej pracy zamiast w domu. Mała dziewczynka zafascynowana jest ilością książek oraz imprezami, które tutaj się odbywają. I zawsze jest wiele innych dzieci. Ma czym się zająć i w czym pomóc. Czasem może także (z nadgorliwości) poprzeszkadzać. Nie brała jeszcze udziału w Wyścigu na byle czym, bo jest za mała. Za to biegała zaraz obok uczestników, biorąc tym samym udział w każdym wyścigu. Do momentu, aż odeszła jej ochota. Oliwka mówi, że jej ulubiona książka to „Król Lew”. Czy chciałaby, gdy dorośnie, pracować w bibliotece? Nie, chciałaby być strażakiem. W zeszłym tygodniu chciała być malarką.

Olka Biblioteka pamięta niemal od urodzenia. Przyszedł tu, kiedy miał 1,5 roku. Przyprowadził mamę. To miejsce znał, bo wcześniej zabrała go tam kuzynka. Znał jeszcze niewiele słów, ale ciągnąc mamę mocno za rękaw, wołał: –Mama! Biblioteka, biblioteka, chodź! – To dzięki synowi mama dowiedziała się, że w pobliżu jest w ogóle takie miejsce, gdyż aktualnie biblioteka usytuowana jest w miejscu, które niełatwo znaleźć. Brak też wokół tablic informacyjnych. Jedynie nieopodal, na przystanku, znajduje się strzałka wyznaczająca kierunek. Teraz Olek jest już dużo starszy, chodzi do podstawówki. Jest w tym miejscu codziennie. Ostatnio prosił panią Beatę Szewczyk, pracownicę Biblioteki, by została do dwudziestej, bo wtedy mama przyjdzie dopiero z pracy. Był bardzo zdziwiony, gdy pani musiała mu odmówić. – Ale jak to? – mówił. – Co ja będę robił w domu? Przecież tu jest ciekawiej!

 

Gdy Ty zostaniesz aniołem, to ziemia rajem będzie

 

Innym, większym i cyklicznym już wydarzeniem, na które czeka cała okolica, jest konkurs Gdy Ty zostaniesz aniołem, to ziemia rajem będzie współorganizowany przez bibliotekę, parafię św. Jacka i Szkołę Podstawową nr 20. Dochód z konkursu jest przeznaczany na cele charytatywne. Zadanie polega na wykonaniu w dowolny sposób anioła. Można go namalować, ulepić, wykleić, wyciąć... Najpiękniejsze są nagradzane. Z racji rangi konkursu i rozgłosu w lokalnych mediach, nagrody są coraz bardziej atrakcyjne. W 2011 roku udział wzięło 640 uczestników i powstało 800 aniołów, które potem zostały sprzedane podczas kiermaszu w Teatrze Zagłębia.

Prócz tego nadal prowadzone są lekcje dla pobliskich szkół. Są uzgadniane z nauczycielami, jednakże zazwyczaj wszyscy dają pani Danucie wolną rękę w ramach programu. Każde zajęcia przynoszą dzieciom ogromną frajdę, niezależnie od tematyki. Pani Danuta w stu procentach realizuje przesłanie, by uczyć poprzez zabawę, a w zasadzie: by bawiąc – uczyć.

Magdalena Skrzypek pracuje w tym miejscu od 1,5 roku. Wciąż jest w szoku.
Do tej pory obsługiwała dorosłych. Przychodzili, wypożyczali książki, oddawali. Nie działo się wiele. Teraz ledwo przyjdzie do pracy, musi już wychodzić, tak szybko mija jej czas. Nie zdarza się, żeby nie miała co robić. Więc i z pracy nie wychodzi o punkt piętnastej (lub osiemnastej), ale kiedy skończy pracę. Czyli gdy wytnie wszystkie zajączki, opakuje anioły, odrobi zadania. Z dziećmi pracuje się jej lepiej, pomimo tego, że potrafią być bardzo męczące i uciążliwe. Przychodzą po szkole i zostają do zamknięcia. Robią dużo rumoru i hałasu, czasem krzyczą i się obrażają, potrafią nawet coś ukraść.

 

Cyrkiel czasu

 

Jeszcze dwadzieścia parę lat temu ta dzielnica miała zgoła inny charakter. Była ośrodkiem robotniczym, w kraju panował ustrój socjalistyczny. Znajdował się tam wtedy Dom Kultury, dzięki czemu robotnicy pobliskiej huty mieli gdzie szkolić swoją orkiestrę dętą. Działo się tam oczywiście o wiele więcej. Istniały liczne sekcje dla młodzieży – m.in. dżudo, modelarnia, tenis stołowy, piłka nożna, sekcje muzyczne. Funkcjonowało kino Polonia, a nieopodal znajdował się klub piłkarski KS Polonia. Drużyny, szkolące się w tym klubie, brały udział nawet w rozgrywkach okręgowych. Udział we wszystkich sekcjach był bezpłatny, toteż młodzież chętnie uczestniczyła w prowadzonych przez nie zajęciach. Okolica zdawała się bezpieczniejsza. Bliskość ośrodka kulturowego inspirowała do urozmaicania swojego życia o nowe doświadczenia i umiejętności. W sercu Domu Kultury znajdowała się spora biblioteka.

Wraz ze zmianą ustroju zmieniono charakter budynku. Dom Kultury przestał funkcjonować. W 1991 r. utworzono na jego miejscu Zespół Szkół Prywatnych nr 1. Z boku budynku powstała zaś niezależna od szkoły biblioteka, filia Biblioteki Miejskiej. Był to jeden większy pokój, cały wypełniony regałami z ciasno poustawianymi książkami, i jeden mniejszy. Parę lat temu biblioteka z powodów administracyjnych została całkowicie przeniesiona na tyły budynku szkoły. W tym momencie trudniej do niej trafić, ale pomieszczenie jest dużo większe. Inicjatywy pani Danuty przestały być ograniczane skromnym metrażem.

Dziś ściany są odmalowane i ozdobione postaciami z bajek przez jedną z pracownic, która w młodości chciała zdawać na Akademię Sztuk Pięknych. Dzieci same tworzą sobie sekcje. Biblioteka współpracuje z różnymi instytucjami pozarządowymi, jak np.: Stowarzyszenie Twórców Kultury Zagłębia, Stowarzyszenie Miłośników Fotografii czy też Fundacja św. Alberta. To miejsce odwiedzają także matki z dziećmi jeszcze w wózkach. Mają czas, by w spokoju porozmawiać, poczytać i poplotkować o dzieciach, a miejsce sprzyja temu, kiedy pogoda bywa gorsza. Co ważne – nie muszą za to nic płacić. W okolicy nie ma innych miejsc, do których takie osoby mogłyby się udać.

A co najbardziej bawi pracownice filii? Gdy dzwonią rodzice i pytają: – Czy mogłaby pani powiedzieć Kubie (Zosi, Pawłowi, Kasi), żeby przyszedł już na obiad? Czekam już drugą godzinę! Co on tam robi tyle czasu?

 


Tekst: Weronika Migdał
Ilustracja: jeśli chcesz zilustrować ten tekst, napisz na wspolpraca@mmc.org.pl
Licencja: http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/3.0/pl/ Opis: "Tekst autorstwa Weroniki Migdał powstał dla projektu Mapa Miejsc Ciekawych - www.mapamiejscciekawych.pl".

comments powered by Disqus