Tu jesteś
costam
na marginesie:

Stowarzyszenie na rzecz powstania Muzeum Hutnictwa Cynku w Katowicach-Szopienicach

Organizacja założona w listopadzie 2002 roku przez byłych pracowników Huty Metali Nieżelaznych „Szopienice” S.A. Doceniając wagę dziedzictwa postindustrialnego dokładają wszelkich starań, by w miejscu dawnej Cechowni oraz Walcowni Cynku powstało Muzeum Hutnictwa Cynku, a także opiekują się zabytkami znajdującymi się na terenie byłej Huty. Na tę potrzebę stworzyli Izbę Pamięci, gdzie przechowują wszelkiego rodzaju pamiątki związane z odlewnictwem cynku na Śląsku i nie tylko. Pragną by w przyszłości ich dzieło stało się zalążkiem do powstania pierwszego w Polsce Muzeum Hutnictwa.

Huta Metali Nieżelaznych „Szopienice”

Początki jej istnienia sięgają roku 1834. Z czasem zaczęła obejmować tereny Szopienic, Dąbrówki Małej i Roździenia. Na początku XX wieku w jej skład wchodziły już huty: Wilhelmina, Paweł, Walter Croneck, Norma, Bernhardi, Uthemann. Jeden z największych ośrodków produkcji metali na Świecie. W 1950 utworzone zostały Zakłady Hutnicze „Szopienice”, które w 1972 roku przekształcono Hutę Metali Nieżelaznych „Szopienice”, która decyzją Ministra Skarbu Państwa w 1998 roku stała się Spółką Akcyjną. W 2002 roku zamknięto ostatnie linie produkcji cynku na rzecz przetwórstwa miedzi. W roku 2008 ogłoszono likwidację Spółki. Od tego czasu opuszczone budynki Huty to jedno z ulubionych miejsc śląskich miłośników urban exploration. Jej adres: ul. Ks. Majora Karola Woźniaka 12c, Katowice.

Huta w Szopienicach. Głos z ciemności

Krajobraz Górnego Śląska obfituje obfituje w obiekty postindustrialne. Choć niektórzy mogą się z tym nie zgadzać, jest to nasze dziedzictwo – a zatem obiektom tym należy się szacunek. Pomimo tego wiele owych budynków jest zamykanych, a następnie – kiedy już popadną w całkowitą ruinę – wyburzanych. Miasto zazwyczaj nie pochyla się nad ich problemami, uznawszy je za relikty przeszłości (wszak włodarze nigdy nie odwracają się za siebie, patrząc z odwagą w przyszłość). Wszystko pozostaje więc w rękach jednostek, w rękach obywateli, którzy oddadzą wszystko, aby uratować postindustrialne miejsca. Kiedy władza zawodzi, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. To chwila, kiedy nie liczy się wiek ani wykształcenie, a jedynie chęć wspólnej walki o nasze kulturalne dobro i dziedzictwo. To właśnie o jednym z takich miejsc jest ta opowieść…

 

fot. Anna Mika

 

Środowy poranek. Pustymi ulicami Szopienic przechadza się starszy mężczyzna. Wesoło pogwizduje, czasem kopie kamyki leżące na chodniku. Okoliczni mieszkańcy dobrze go znają, witają z uśmiechem, który on odwzajemnia. Pokonuje tę trasę codziennie od wielu lat. Nie zraża się niczym, bo idzie po zwycięstwo, o którym wie, że w końcu nadejdzie. Dochodzi do dużych żelaznych drzwi w starym, opuszczonym budynku z czerwonej cegły. Spokojnie przekręca kluczyki we wszystkich zamkach i kłódkach, by w końcu z cichym skrzypieniem otworzyć jedno skrzydło. Jego oczom ukazuje się ciemność. Długa hala – choć jest obiektem przemysłowym – przypomina świątynię. W oddali widać okrągłe okno, przez które do środka przedostają się promienie wstającego słońca. Oświetlają delikatnie piece do wytopu cynku. Z ciemności wydobywa się ciche mruczenie wiatru wpadającego do środka. To głos Wilhelminy…

By zrozumieć wartość tego miejsca, musimy cofnąć się aż do roku 1834. To właśnie wtedy firma Bergwerksgesellschaft Georg von Giesches Erben (czyli – jak sama nazwa wskazuje – spadkobiercy Georga von Giesche) uruchomiła w gminie Szopienice Hutę Cynku Wilhelmina. Była to złota era przemysłu na Górnym Śląsku. W tym czasie powstała również Huta Baildon, której powstanie zapoczątkowało rozwój nowoczesnej metalurgii na tych terenach. Szopienicki obiekt rozwijał się prężnie. Już na początku XX wieku był to największy ośrodek produkcji metali nieżelaznych na Śląsku, a w zakresie produkcji kadmu – największy na świecie. W 1960 roku Szopienice zostały przyłączone do rozwijającego się miasta Katowice. Lata 70. XX wieku przyniosły jednak dla huty cynku zmianę – została ona przekształcona w Hutę Metali Nieżelaznych Szopienice, która powoli zaczęła zajmować się przetwórstwem miedzi. Już w 1976 roku zaprzestano produkcji cynku tzw. „metodą śląską”, charakterystyczną właśnie dla tego obiektu. Restrukturyzacja zakończona w roku 2002 przyniosła całkowity koniec produkcji cynku. Jednak to dopiero data 26 IX 2008 roku zakończyła prawie dwustuletnią historię zabytkowej huty. To właśnie wtedy podjęto decyzję o jej likwidacji. Od tej pory zabytkowe budynki pamiętające początki Złotej Ery niszczeją na oczach mieszkańców.

 

fot. Anna Mika

 

Wydawać by się mogło, że to historia, jakich wiele. Rozwój przemysłu nie ogląda się za siebie i pozostawia za swoimi plecami wiele „trupów”. Ot, kolejny rozpadający się budynek. Tym razem jednak ludzie nie pozwolili zapomnieć o bogatej historii huty. Już w 2004 roku założono Stowarzyszenie Na Rzecz Powstania Muzeum Cynku w Katowicach-Szopienicach, które do tej pory walczy o to, by przemysłowe dziedzictwo Górnego Śląska nie popadło w niepamięć. Swoją pasją udało im się zarazić już wielu. W czerwcu tego roku powstał na Facebooku specjalny profil – „Uratować walcownię cynku w Katowicach-Szopienicach” – który ma już ponad 2000 fanów. W ramach Tymczasowej Akcji Kulturalnej Katowice (TAKK!) odbyła się tam akcja artystyczna pod wodzą Michała Smandka. Niejednokrotnie organizowane były panele dyskusyjne i debaty o zachowaniu postindustrialnych obiektów. Ostatnia miała miejsce właśnie w Izbie Pamięci Huty Cynku. Podjęta została też współpraca z ruchem Golden Vision. To właśnie dzięki niemu Huta znów ma szanse ożyć. Przez cały rok będą się tam odbywać imprezy kulturalne, takie jak spektakle, koncerty czy projekcje filmowe. Wygląda na to, że kultura przypomniała sobie na dobre o dawnej walcowni. Pośród opuszczonych murów i (wciąż działających!) starych maszyn będziemy mogli w najbliższym czasie spotkać więcej ludzi niż kiedykolwiek od czasów jej zamknięcia.

A wszystko dzięki trzem przyjaciołom, dawnym pracownikom walcowni: Adrianowi Juraszczykowi, Gerardowi Sacherskiemu i Andrzejowi Karasiewiczowi. To właśnie oni założyli Stowarzyszenie Na Rzecz Powstania Muzeum Cynku w Katowicach-Szopienicach. Poświęcili swój wolny czas na odnowienie budynku, wzięli pod swoją opiekę maszyny, które dzięki nim działają do dnia dzisiejszego. Obiekt można zobaczyć w każdą środę pomiędzy 9 a 13 bądź w innym terminie, jeśli tylko mamy taką ochotę. Wystarczy zadzwonić – inicjatorzy są otwarci na wszelkie formy współpracy. Przed ich oczami widnieje bowiem wciąż cel, do którego dążą uparcie i nie mają zamiaru się poddać, dopóki go nie osiągną. Wszelkie przeszkody są im już dobrze znane, jednak wciąż udaje im się je pokonywać. To miejsce istnieje właśnie dzięki sile ludzi, którzy nie dają mu popaść w niepamięć. I być może miasto przez długi jeszcze czas nie będzie chciało słyszeć o powstaniu Muzeum albo zagospodarowaniu walcowni. Mieszkańcy Górnego Śląska nie opuszczą jednak jednego ze swoich najciekawszy zabytków. A „Wilhelmina” będzie umiała się odwdzięczyć…

 

 

Tekst: Anton Uthemann
Fotografie: jeśli chcesz zilustrować ten tekst, napisz na wspolpraca@mmc.org.pl
Licencja: tekst http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/3.0/pl/ podpisany "Tekst autorstwa Antona Uthemanna stworzony dla projektu Mapa Miejsc Ciekawych www.mapamiejscciekawych.pl"| fotografia - miniaturka> Ruiny Huty Uthemana w Katowicach Szopienicach (źródło http://www.flickr.com/photos/ahorcado/4844281829/, licencja: http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/deed.pl) / pozstałe fotgrafie - Anna Mika - prawa zastrzezone.

comments powered by Disqus