Tu jesteś
costam

Siedem Wzgórz, czyli: pali się, moja panno

Siedem Wzgórz, czyli: pali się, moja panno

Dziewczyny ze Śląska zamiast serduszek mają węgielki. Na obiad robią zupę z czosnku, a ich dzieci bawią się na czynnych jeszcze torach kolejowych. Ślązak to z pewnością niewykształcony górnik rodem z Niemiec. Ślązacy oddychają powietrzem czarnym jak węgiel, zresztą wszystko tu jest czarne jak węgiel i nawet samochody są nim napędzane. Ciemna para wodna nad Elektrownią Łaziska unosi się jak zły omen. Zwiastuje, że nocą lepiej nie zapuszczać się w ciemne zakątki robotniczych osiedli w obawie przed czyhającymi na ofiary ludźmi z kilofami...

Ten, kto choć raz odwiedził Oberschlesien, wie, że podobne historyjki można opowiadać znajomym gorolom jako legendy miejskie mające tyle wspólnego z prawdą, co tajemnicza czarna wołga z porwaniami niewinnych dzieci. Gdzie straszne historie o Śląsku krew w żyłach mrożą najbardziej? To proste!

Fot. Marcin Dziadak

 

 

Na hołdzie

Bo na hałdzie można robić wiele: wiedzą coś o tym członkowie zespołu Lebry, którzy z zapamiętaniem śpiewają:

Byda broł Cie

Kaj?

Na hołdzie!

Mie ja?

Mhm Aha

(jeronie)

 

Panowie jednak nieco się zapędzili i zapomnieli, że zolyty muszą być subtelne, że na wszystko przyjdzie pora. My za to dobrze wiemy, że zaczynać trzeba od początku, więc czytelnikom przerażonym egzotycznymi słowami z pomocą przychodzi Paulina. – Hałda, a właściwie 'hołda', bo tak się u nas godało. Każde dziecko z mojego osiedla przynajmniej raz było na hałdach. Chodziliśmy tam bawić się w chowanego, szukać pirytów albo ot tak, z nudów. Miejsce właściwie zwykłe – kupa żwiru, z którego nie ma już pożytku. Efekt uboczny wydobycia, ale dla nas coś magicznego. Wstęp na teren hałd był absolutnie zabroniony, ale przejście przez mur, krzaki, a następnie dziurę w ogrodzeniu nie sprawiało nam żadnego problemu – tłumaczy.

Zabawa w chowanego nie kręci Cię już tak jak dawniej, ale sentyment do hałd pozostał? Inspiracji szukaj we wspomnieniach o Siedmiu Płonących Wzgórzach.

 

Wzgórze Pierwsze – Hałda Radlińska

Jak wiadomo – wszystko, co dobre w życiu, jest nielegalne, niemoralne albo tuczące. Dziesięcioletnia wtedy Paulina, skuszona wizją bogactwa, postanowiła (za namową kolegi) wspiąć się na szczyt hałdy. – Zaczął opowiadać mi historię o pirytach, czyli tzw. złocie dla głupców. Mówił, że piryty nie różnią się wyglądem od prawdziwego złota, a na hałdach jest ich pełno. Niestety, jedyny piryt, który znalazłam, okazał się po głębszych oględzinach zajęczym bobkiem – wspomina Paulina. Specyficzna historia. Ale szalonych przygód miała więcej. Wraz z innym młodzieńcem marzyła, by wdrapać się na szczyt hałdy „czerwonej”: – To, co zobaczyliśmy u góry, bardzo nas zadziwiło. Nie zwróciliśmy nawet uwagi na widoki, chociaż robiły wrażenie – cała panorama Radlina jak na dłoni. Najbardziej zainteresowało nas kilkanaście kraterów, z których wydobywała się gorąca para i gęsty, biały, przypominający mleko dym. Szczyt „czerwonej” nie był czerwony, a żółto-zielony, z powodu dość sporych kawałków siarki, które leżały wokół nas. Oczywiście napchaliśmy kieszenie tym znaleziskiem – na dowód naszej odwagi. Zapach siarki gryzł w oczy, ale nie chcieliśmy schodzić. W pewnym momencie Michał zbliżył się do największego krateru i wziął głęboki oddech. Momentalnie zakręciło mu się w głowie, zatoczył się i niemalże upadł. Całe szczęście nie stracił przytomności i daliśmy radę zejść, a raczej zbiec.

Więc Śląsk ma coś wspólnego z dymiącymi wulkanami, a nawet Los Angeles. Dowód?

 

Wzgórze Drugie – Szarlota

Około 130-metrowe rydułtowskie wzgórze usypane z kamieni i resztek węgla kojarzy się z Hollywood: być może nie jest fabryką marzeń, ale za to wieńczy je wielki, podświetlany napis widoczny nawet z odległych zakątków miasta. Zdjęcie z nim może być niezłą przymiarką do podróży po USA.

Szarlota rozbudza wyobraźnię mieszkańców Rydułtów, w końcu można o niej opowiedzieć kilka ciekawostek: jest najwyższą hałdą w Europie, na jej nazwę rozpisano konkurs (podobno propozycje nadchodziły nawet znad morza i zza granicy), według niektórych jest śląską piramidą, a władze miasta mają nadzieję wypromować dzięki niej Rydułtowy na świecie. Można im pomóc...

 

Fot. Paweł Gruszka

 

Wzgórze Trzecie – Hałda Murckowska

Jak? Ekspertem w dziedzinie twórczego wykorzystania hałd jest Gruh, zatem oddaję mu głos: – Świeże powietrze, przestrzeń i widoki to bezsporne atuty hałd, które można wykorzystać, biorąc na nie…narty! O wyciągi co prawda ciężko, ale przy odrobinie wysiłku można się pokusić o własny pseudosnowpark.

– Hałda dla mnie to jedyna możliwość wspięcia się na wyżyny w brudnych Katowicach – dodaje Gruh. Tę myśl  z powodzeniem można stosować jako manifest młodych z Miasta Ogrodów – usprawiedliwi każde wino wypite na szczycie węglowego nieużytku. Kto jeszcze nigdy nie odurzał się na hałdzie, powinien poczuć się zachęcony poetyckim opisem Gruha: – Swoją drogą, to doskonała alternatywa dla miejskich bram. Nie ma przyjemniejszego rozpoczęcia wieczoru od podchmielenia się w świetle letniego, zachodzącego słońca, kiedy czujesz, że z czarnego podłoża wciąż bije ciepło, a Ty, widząc po jednej stronie zarys Tatr, a po drugiej blokowiska Katowic, przeżywasz śląskie katharsis, bo przecież stoisz na czymś, co utraconą już wartością kaloryczną zbudowało Twój świat.


Ale ciepło bijące z hałd nie wszystkim wychodzi na dobre. Kuba: Ojciec mojego kolegi opowiedział mi historię o wypadku: mianowicie hałdy się wypalają, w środku powstają puste miejsca. Pewnego razu ciężarówka przywożąca jakiś kamień wpadła w pustą przestrzeń i jej nie wyjęli. Kierowca zginął na miejscu. Ogólnie można by powiedzieć, że nie miał szczęścia.

Szczęścia nie miał też Kuba. – Zgubiłem kiedyś samochód na hałdzie. Gdy przyjechaliśmy, było jasno, ale tak nam się spodobało, że zostaliśmy do wieczora i nie mogłem go znaleźć.
Co na to Kasia? – Kiedyś pojechałam ze znajomym na hałdy porobić „drifty”. Skończyło się dachowaniem, pasy uratowały nam życie.

To nie wszystkie zagrożenia czekające na śmiałków skłonnych do hałdowych podróży: Weronika przestrzega przed dzikami (skądinąd dobrze znanymi Ślązakom) i błotem, które może zniweczyć niejedną randkę.

 

Wzgórze Czwarte – Hałda na Wełnowcu

Wszyscy rozmówcy zgodnie podkreślają – hałda to miejsce wprost idealne na schadzkę. W przypadku Weroniki wystarczyła piękna pogoda, koc, ustronne miejsce, chłopak i… sajgonki. Marcina na wełnowiecką hałdę wzięła ówczesna dziewczyna. Uznała, że romantyczne widoki będą im sprzyjać.

Co na to Gruh? – Grzechem byłoby nie zabrać na hałdę swojej drugiej połówki. Czy to latem z kocem lub namiotem, czy zimą z sankami – w obu przypadkach z butelką niedrogiego wina – taka randka z pewnością jest doskonałą odskocznią od „Wściekłej Śruby” i innych zapyziałych melin.

Jednak czasem spacerowanie po hałdach to rozrywka niemal ekstremalna...

 

Wzgórze Piąte – Hałda Panewnicka

– Do zdobycia pierwszej hałdy, panewnickiej, tchnął mnie widok wielkiej szarej plamy w środku lasu panewnickiego na mapie GOP-u – wyznaje Dybek. To znikające w oczach wzgórze jest według ekologów siedliskiem wszelkiego zła – wydziela bardzo niebezpieczne związki chemiczne i w każdej chwili może zacząć się palić. A poza tym... – Panewnicka hałda była mocno eksploatowana przez miłośników quadów, motorów itp. Zjazd „na pałę” na rowerze też dostarcza mocnych wrażeń, szczególnie gdy finiszuje się w wielkiej kałuży – dodaje Dybek. Na hałdach regularnie (choć raczej nielegalnie) organizowane są wyścigi samochodowe.

Bo hałdy idą w parze ze sportem. Dlaczego?

 

Fot. Marcin Dziadak

 

Wzgórze Szóste – Hałda Bytomska

Ponieważ hałda to tylko pretekst. Wiedzą o tym założyciele bytomskiego centrum sportu i rekreacji – z hałdowego nieużytku stworzyli miejsce, w którym przez cały rok można jeździć na nartach i snowboardzie.

Podobne plany zagospodarowania przestrzeni dotyczą również innych wzgórz – możemy spodziewać się tam restauracji, parków, a nawet osiedli mieszkaniowych. Mało kto wie, że takie inicjatywy nie są nowością – Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku w Chorzowie powstał na terenie, który kiedyś był wielką hałdą. Księżycowy krajobraz zmienił się w gigantyczny ogród.

Siódmy płaskowyż ma wielki potencjał do zmian. Nie wszystkim jednak się to podoba...

 

Fot. Marcin Dziadak

Wzgórze Siódme – Hałda Skalny w Łaziskach Średnich

Kuba z sentymentem wspomina czas spędzany na jeszcze niedawno dymiącej hałdzie w Łaziskach; zresztą chyba wszyscy uczniowie okolicznych szkół choć raz zamiast na lekcje powędrowali na jej szczyt. Do najdalej położonych punktów widocznych ze Skalnego należą góry Beskidu Śląskiego i Elektrownia Jaworzno, w krajobrazie tym zawiera się więc esencja Śląska: zazielenionej metropolii pełnej wzniesień, idyllicznej krainy.

No właśnie. Czas odczarować wizję Górnego Śląska wprost z „Boiska bezdomnych” Kasi Adamik czy „Senności” Magdaleny Piekorz, a utrwalić raczej ciepły, zupełnie magiczny, nieco tajemniczy – po prostu prawdziwy – wizerunek znany choćby z „Angelusa” Lecha Majewskiego. Niech hałdy zachęcają nie tylko do wybierania spośród nich nadających się jeszcze do spalenia kawałków węgla – w końcu w tej niepozornej górze odpadów zaklętych jest tysiąc i jeden sposobów na dobrą zabawę.

Słowa zachęty śląskich chłopaków:

Dybek: Hałda to absolutne katowickie „must see” (...). Łatwo dostępne z poziomu ulicy lokale przy Mariackiej mogą się schować – dla mnie panorama okolicznych miast i wżynające się w tyłek fragmenty skał biją na łeb nietuzinkowy wystrój i designerskie zice.


Gruh: Wierzcie lub nie, hałda oferuje co najmniej tyle rozrywek na sobotni dzień, ile Silesia City Center: kto nie ma na tyle wyobraźni, tego żałujmy, a kto nie spróbuje, ten sam sobie winien.

A na koniec – pamiętajcie: nic nie jest takie, jakim się wydaje!
Aga: Byłam dzisiaj na rowerze i nie poznałam moich ulubionych hałd. Tam, gdzie w zeszłym roku był podjazd, teraz znajdowała się kupa gruzu, ciężarówki.

Za to właśnie lubię hałdy. Że się ciągle zmieniają! Góry tego robić nie mogą.


 

Tekst: Magdalena Chmiel
Korekta: Anna Wolny, Ewa Wydra e.wydra@rozswietlamykulture.pl
Fotografie: Marcin Denisiuk, f
ragment fotografi wykorzystanej w miniaturze autorstwa Pana Jurka z Pszowa
Licencja: http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/3.0/us/ Opis "Tekst autorstwa Magdaleny Chmiel stworzony dla projektu Mapa Miejsc Ciekawych - www.mapamiejscciekawych.pl".

comments powered by Disqus