Tu jesteś
costam

Dom Oświatowy

Ślązak potrafi

„Tężyznę społeczeństwa poznaje się nie tak z wyników urzędowych, jak z tego, co społeczeństwo samo zdziała”, pisał ksiądz Antoni Ludwiczak, wychwalając zapał i energię, z jakimi Ślązacy przystąpili do wznoszenia Domu Oświatowego w Katowicach. Działacz społeczny i wieloletni prezes Towarzystwa Czytelni Ludowych podziwiał mieszkańców Śląska, którzy mimo trudnych warunków i braku rodzimej inteligencji stworzyli bibliotekę, widząc w niej szansę kształtowania powojennej obywatelskości.

Myśl o stworzeniu domu ludowego o zasięgu wojewódzkim pojawiła się w 1922 roku, na krótko po powrocie Śląska do Polski. Inicjatorem przedsięwzięcia było wspomniane Towarzystwo Czytelni Ludowych, którego lokalny oddział zaczął borykać się z problemami lokalowymi. 3 maja 1925 roku organizacja przeprowadziła ogólnopolską zbiórkę funduszy na miejscowe biblioteki i ośrodki oświatowe. Mieszkańcy województwa śląskiego wykazali się wyjątkową hojnością, dzięki czemu możliwe było zakupienie działki pod budowę Domu Oświatowego. Placówka miała powstać na parceli zlokalizowanej przy rogu ulic Francuskiej i Wojewódzkiej, która – zgodnie ze słowami Tadeusza Starka – wcześniej szpeciła jedynie ulicę „niby brzydka szczerba”.

Teren został wykupiony w lipcu 1924 roku, a dwa miesiące później powołano Komitet Budowy gmachu. Później sprawa ucichła, jednak nie bez powodu. Pieniądze zgromadzone w czasie trzeciomajowej zbiórki wystarczyły wprawdzie na wykupienie terenu pod budowę, jednak funduszy na wzniesienie Domu nie było. Organizatorzy nie chcieli zwracać się do społeczności z prośbą o pomoc finansową w sytuacji, kiedy wszystko, co mieli, to plan i chęć wzniesienia placówki. Postanowiono przygotować szczegółowy projekt działalności Domu. Inspirację stanowiły placówki o podobnej funkcji z Austrii, Belgii, Danii, Czech czy Jugosławii. Po sporządzeniu dokładnego programu przedstawiono go władzom samorządowym i rządowym. Te, przekonane o pożyteczności i sensowności inicjatywy, zgodziły się wesprzeć ją finansowo. Sejm Śląski (z aprobatą Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego) wyłożył pieniądze niezbędne na budowę. Zorganizowano konkurs na projekt budowy, jednak z prośbą o przygotowanie projektów zwrócono się jedynie do pięciu wybitnych architektów. Za najciekawszą, a jednocześnie spełniającą wszystkie wymagania uznano propozycję Stanisława Tabeńskiego i Józefa Rybickiego.

Projekt gmachu zawierał trzy biblioteki: powszechną, naukową i dla młodzieży. Ponadto planowano stworzenie sal wykładowych, czytelni, magazynów i biur dla Towarzystwa Czytelni Ludowych. Dział oświatowy, pomyślany jako miejsce spotkań, wykładów, odczytów, ale też koncertów, został ulokowany na drugim piętrze. W ten sposób – odseparowany od ruchu wewnętrznego – miał być idealną przestrzenią nauki.

Zgodnie z zamierzeniami inicjatorów, katowicki Dom Oświatowy miał zostać oddany do użytku publicznego w 1930 roku. Data nie była przypadkowa – przypadało bowiem wówczas pięćdziesięciolecie istnienia Towarzystwa Czytelni Ludowych. Ze względu na opóźniające budowę problemy gotowy Dom Oświatowy katowiczanie zobaczyli w 1934. Efekt przyćmił oczekiwania – na taką bibliotekę warto było czekać.

 


Wejście do budynku Domu Oświatowego, fot. Wojciech Wielgus 

 

Bryła, jakich mało

Budynek Domu Oświatowego Biblioteki Śląskiej został zaprojektowany w stylu artdekowskim, zapowiadającym już jednak późniejszą fascynację Tabeńskiego funkcjonalizmem (część korpusu jest ascetyczna, zupełnie pozbawiona ozdób, natomiast część narożnikowa jest dekoracyjna) – mówi Zofia Oslislo, autorka albumu „Katowicka Moderna 1927—1939”, pasjonująca się wyjątkową architekturą międzywojnia.

Bryłę barwnie opisuje Waldemar Odorowski w książce „Architektura Katowic w latach międzywojennych 1922-1939”: „Gmach Domu Oświatowego, usytuowany u zbiegu ulic Francuskiej i Wojewódzkiej, składa się z trzech prostopadłościanów, z których dwa leżące, trzykondygnacyjne, tworzą szeroki narożnik, wypełniony cofniętym nieco w stosunku do ich elewacji wypiętrzonym w górę prostopadłościanem pionowym”.

Położenie budynku zostało wykorzystane przez architektów, którzy z narożnikowego pionu uczynili oś symetrii. W tej części zastosowano lizeny biegnące przez całą wysokość gmachu i mieszczące pomiędzy sobą pasy okien. Pion części środkowej równoważy poziome elementy bocznych zabudowań. Środkowa, narożnikowa część nadwieszona jest na filarach, dzięki czemu bryła zyskuje lekkość.

Mimo swoich lat budynek budzi zainteresowanie nawet znających tę część miasta przechodniów. Funkcjonalistyczna architektura wybija się z rytmu kamienic przy ulicy Francuskiej, gmach zaskakuje i sprawia, że aż chce się na niego patrzeć. A jeszcze bardziej – zajrzeć do środka.

 

Budynek Domu Oświatowego, fot. Wojciech Wielgus

 

Wędrówki księgozbioru

Biblioteka mieściła się w budynku na rogu ulic Francuskiej i Wojewódzkiej od 1934 do 1998 roku. Jako Dom Oświatowy służyła czytelnikom, oferując nie tylko możliwość wypożyczenia książek czy skorzystania z czytelni. W gmachu odbywały się liczne spotkania, wykłady i wystawy. Instytucja była jedną z najważniejszych placówek w regionie, pełniła funkcje kulturotwórcze i – zgodnie z nazwą – oświatowe.

Gmach mimo swojej urody i funkcjonalności stosunkowo szybko stał się niewystarczający. Największa i najbardziej znacząca w regionie biblioteka stale powiększała swoje zasoby. Przyrastała nie tylko liczba woluminów, ale także czytelników. Od 1969 roku biblioteka zaczęła otrzymywać tzw. egzemplarz obowiązkowy, co oznaczało, że wydawnictwa stale dostarczały do placówki nowe publikacje. Rosła także liczba zbiorów zabytkowych, które wymagały zabezpieczenia i konserwacji.

Na wzrost liczby czytelników miał wpływ rozwój Uniwersytetu Śląskiego, który otwierał nowe kierunki i specjalizacje. Bogaty księgozbiór Biblioteki Śląskiej przyciągał nie tylko studentów, ale także po prostu mieszkańców miasta i regionu.

Przestrzenie Domu Oświatowego nie były wystarczające dla prężnie rozwijającej się książnicy. Liczba zbiorów przerastała możliwości magazynów przy ulicy Francuskiej, dlatego zostały one rozmieszczone w czterech różnych miejscach (w tym także w magazynie w Bytomiu). Takie rozwiązanie nie było sprzyjające, szczególnie dla czytelników. Konieczna była przeprowadzka. W 1989 roku powstał projekt nowego gmachu, dwa lata później rozpoczęto budowę. Otwarcie nowej placówki, zlokalizowanej na placu Rady Europy, miało miejsce w 1998 roku.

Modernistyczny gmach na rogu ulic Francuskiej i Wojewódzkiej wynajęto. Służył jako siedziba Śląskiej Wyższej Szkoły Zarządzania im. gen. Jerzego Ziętka. Część pomieszczeń wykorzystywał Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków. Biblioteka Śląska, na czele z jej dyrektorem, prof. Janem Malickim, nie zapomniała jednak o wyjątkowej urodzie budynku, ani o jego historii. Postanowiono pomóc jej w zatoczeniu koła i zadecydowano, że w dawnym gmachu biblioteki zostanie wydzielona przestrzeń przeznaczona na czytelnię, realizację warsztatów, spotkań i wystaw. Od 2012 roku placówka zaczęła ponownie pełnić swoją funkcję… Domu Oświatowego.

 

Nowe życie Domu Oświatowego

Reaktywację placówki zainaugurował 20 kwietnia 2012 roku wykład Przemysława Czaplińskiego. Od tej pory Dom Oświatowy ponownie stał się miejscem wykładów, spotkań, warsztatów i wystaw. Jego wyjątkową ofertę tworzą: Czytelnia Sztuk, Galeria Intymna, Salon Integracji Sztuki i Taras Czytelniczy.

W czytelni zgromadzone są publikacje i katalogi związane tematycznie m.in. ze sztukami wizualnymi, teatrem, filmem czy architekturą. Ponadto księgozbiór wzbogacają ciekawe książki dla dzieci, z których młodzi czytelnicy mogą korzystać w przestrzeni wyjątkowo zaaranżowanej i dostosowanej do ich potrzeb.

Galeria Intymna to jedno z najbardziej kameralnych miejsc wystawienniczych w mieście. – Nie jest to ogromna galeria, jednak mieliśmy już tutaj kilka dobrych wystaw artystów znanych i rozpropagowanych, jak Zenon Moskwa, małżeństwo Eysymontów, a także młodych twórców: Izabeli Ołdak, Szymona Kobylarza oraz Pawła Kuli – opowiada o dotychczasowych ekspozycjach Ewa Kokot z Domu Oświatowego.

Salon Integracji Sztuki tworzą różnego rodzaju warsztaty twórcze związane z literaturą, sztukami wizualnymi, teatrem, filmem i dizajnem. Odbiorcami zajęć są grupy w różnym wieku, a poszczególne warsztaty przygotowywane są z uwzględnieniem potrzeb i oczekiwań osób zainteresowanych.

Ten system połączenia galerii, czytelni i warsztatów artystycznych z literacką dominantą stworzył specyfikę naszego działania – opowiada Ewa Kokot. Przestrzeń Domu Oświatowego stała się niezwykle przyjaznym miejscem spotkań z literaturą i sztuką. – Zależy nam, żeby było to poznanie zmysłowe i jednocześnie ogląd intelektualny.
Tym samym reaktywacja działalności instytucji stała się także powrotem do jej pierwotnej misji.

Instytucja wprawdzie nie zajmuje już całego gmachu, tylko jego pierwsze piętro, jednak nie przeszkadza jej to w realizowaniu swojego programu. Odwiedzający mogą skorzystać z Tarasu Czytelniczego, na którym odbywają się także minikoncerty. Poza tym realizowano działania artystyczne także na wewnętrznym dziedzińcu, a instalacje Szymona Kobylarza zbudowane z książek można ciągle podziwiać na najwyższej kondygnacji Domu. Być może organizatorzy zaanektują pod dalsze artystyczne i edukacyjne projekty następne przestrzenie budynku?

 

Wnętrze Domu Oświatowego, fot. Wojciech Wielgus 

 

Miejsce z historią

Ewa Kokot podkreśla, że w mieście niewiele jest miejsc z historią. Dom Oświatowy jest jedną z nielicznych przedwojennych instytucji, która zachowała nie tylko dawny wygląd, ale i swoją wcześniejszą ideę.

Ta wierność historii przyczynia się do powiększania grona entuzjastów działań prowadzonych przez instytucję. – Powrócono w tym projekcie do nazwy i częściowo do idei dawnego Domu Oświatowego, a odnowione wnętrza są nowoczesne, ale jednocześnie zachowują szacunek dla modernistycznej spuścizny – mówi Zofia Oslislo, która w nowej (starej?) placówce prowadziła kilkakrotnie warsztaty.

Potencjał architektury, zaangażowanie organizatorów i aranżerów miejsca działają na odbiorców. Bez względu na ich wiedzę czy wiek. – Dzieci są znakomitym katalizatorem odczuć, jakie towarzyszą odwiedzaniu budynku, bo ile razy wchodzi nowa grupa, słyszymy takie amerykańskie „wow!” – dodaje Ewa Kokot, opisując magię miejsca.

Ma rację, bo maluchów nic nie oszuka. One najlepiej wiedzą, co jest fajne. A Dom Oświatowy BŚ właśnie taki jest.

 

Autor: Wojciech Wielgus
Korekta: Anna Wolny, Ewa Wydra e.wydra@rozswietlamykulture.pl
Licencja: Fotografie (prawa zastrzeżone dla Wojciecha Wielgusa); teksthttp://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/3.0/us/ - opis "Tekst autorstwa Wojciecha Wielgusa stworzony dla projektu Mapa Miejsc Ciekawych - www.mapamiejscciekawych.pl".

comments powered by Disqus