Tu jesteś
costam

Ruiny Teatru Miejskiego w Gliwicach – moje miejsce

Wśród wartości, niekoniecznie artystycznych, które stawiam
bardzo wysoko, jest właśnie ono: miejsce. Twórcza koincydencja i tajemne porozumienie ludzkiego ducha z duchem miejsca może być
źródłem niewyobrażalnej energii. Świat wypełniony jest nieskończoną
ilością takich miejsc, ale w końcu wybieramy te, które z mnóstwa
powodów są bardziej obiecujące. Wybieramy, to niekoniecznie znaczy,
że zamieszkujemy je [...]. Wybrać miejsce to mieć je ze sobą, choćby z
odległości.

 

Dla mnie takim wybranym miejscem są Ruiny Teatru Miejskiego w Gliwicach, pozostałość po spalonym przez radzieckich żołnierzy niemieckim teatrze Victoria.

Pierwsze spotkanie: rok 2008, I Międzynarodowy Festiwal Muzyki Dawnej Improwizowanej. Koncert zespołu L’Arpeggiata robi na mnie duże wrażenie, ale to nie on przykuwa moją uwagę, a niespotykane wnętrze Ruin Teatru.

Zrzut ekranu z wirtualnego spaceru

Czytanie w pustce

Ślady i pustki tkwiące w ruinie tworzą coś w rodzaju mapy, dzięki której możemy sobie wyobrażać dane miejsce takim, jakie ono było pierwotnie. Pustka jest czymś w rodzaju niewidzialnego elementu tworzącego charakter miejsca. Rolę, jaką odgrywa w przestrzeni, można porównać do funkcji, jaką cisza pełni w muzyce: wzbudza strach, przerażenie, uosabia to, przed czym nieświadomie uciekamy, otaczając się rzeczami, hałasem: samotność, śmierć, poczucie nicości, brak poczucia bezpieczeństwa związany z niewiedzą o tym, co ukrywa się za ową ciszą. Pustka sama w sobie też jest wypełnieniem. Powoduje dynamikę i buduje napięcie.

Ruina przywodzi na myśl zniszczoną budowlę. Pozostałość czegoś, co kiedyś wydawało się niezniszczalne, wręcz nieśmiertelne. Kojarzy się także z przemijaniem. Zazwyczaj, jeśli przystaniemy na chwilę i zastanowimy się, ruina przywodzi nam na myśl zagrożenie śmiercią i zniszczeniem. Upamiętnia coś, czego tak naprawdę już nie ma.

Co było?

Teatr w Gliwicach nazywany Teatrem Miejskim (Stadttheater) powstał  w 1890 roku z inicjatywy producenta mebli Juliusa Leppicha.  Wnętrze było wygodne, nowoczesne, z obrotową sceną. Działalność kulturalna Teatru Miejskiego zaczęła się od występów dobroczynnych Towarzystwa Muzycznego i popularnego wówczas włoskiego kuglarza Bernardiego. Na scenie teatru na przemian wystawiano dramaty, opery i operetki.

Po plebiscycie w 1921 roku Śląsk podzielono pomiędzy Polskę i Niemcy. Gliwice    przypadły Niemcom, którzy chcieli stworzyć reprezentacyjny ośrodek kulturalny, atrakcyjny dla   mieszkańców polskiej strony granicy. Po rozbudowie w 1924 roku teatr ten stał się największym teatrem na Śląsku, na widowni jednorazowo mieściło się 900 osób.

Po pierwszej wojnie światowej doszło do poważnego kryzysu tego miejsca. Wielki głód, miliony zmarłych podczas epidemii grypy i katastrofalna inflacja były głównymi przyczynami opustoszenia sal teatralnych.

Na początku roku 1933, gdy do władzy doszli naziści, nowe władze wzięły teatr pod swoją opiekę. Większość dotychczasowych pracowników została zwolniona, a ich miejsca zajęli bojownicy nowego ładu.

W czasach II wojny światowej (w 1943 roku) postanowiono utworzyć Oberschlesisches Schauspiel, czyli Górnośląski Teatr Okręgowy. Teatr Victoria miał stać się wzorcem dla innych scen kulturalnych Śląska. Rozpoczęto przebudowę teatru: przebudowano widownię, wymieniono fotele, zamówiono okazałą haftowaną kurtynę, a także obniżono sufit, dzięki czemu Victoria mogła szczycić się najlepszą akustyką na Śląsku, widownię zaś oświetlił wielki, pozłacany, kuty w żelazie żyrandol.

Kolejna przebudowa odbyła się rok później. Wnętrze urządzono w bieli i złocie, a nad połową pluszowych czerwonych foteli zawisł wielki kryształowy żyrandol. W podziemiach umieszczono mechanizm nowoczesnej sceny obrotowej. Ale nowego sezonu już nie rozpoczęto.

Zbliżał się front, aktorzy zostali zmobilizowani, a w styczniu 1945 roku miasto zajęli Rosjanie. Zwycięscy Rosjanie palili kamienice na dwóch ulicach w centrum, a potem przystąpili do wywożenia z gliwickich fabryk wszystkiego, co nadawało się do wywiezienia. W marcu 1945 roku, podczas pijackiej libacji żołnierzy radzieckich urozmaiconej ogniskiem, ten ledwo co odremontowany i rozbudowany, posiadający nowy, efektowny wystrój teatr spłonął.

Zrzut ekranu z wirtualnego spaceru

Nawet na wagary chodziło się w inne miejsca

Mariusz Urbanek w artykule pod tytułem „Duchy w ruinach” pisze: Ruiny po wojnie nie istniały w świadomości mieszkańców miasta. Nawet na wagary chodziło się w inne miejsca, bo ruiny były za bardzo w centrum. Przez całe lata był to wrzód niedaleko głównej ulicy miasta.[1]Niewątpliwie wpływ na trudną sytuację ruin miało ich niemieckie pochodzenie.

Niemiecka historia miasta miała odejść w zapomnienie w chwili wysiedlenia niemieckich obywateli z Gliwic po 1945 roku. Ze 114 tys. przedwojennych mieszkańców Gliwic został co dziesiąty. Ślązacy, którzy postanowili zostać w swoim rodzinnym mieście, musieli utożsamiać się z Polską i polskością. Z ulic usunięto niemieckie pomniki, z murów niemieckie napisy.

Nowe Gliwice stworzyli Polacy wysiedlani z terenów przyłączonych do ZSRR. Profesorowie Uniwersytetu Jana Kazimierza pojechali do Wrocławia, profesorowie Politechniki Lwowskiej zaczęli tworzyć Politechnikę Śląską. Mieszkańcy wiosek spod Stanisławowa i Tarnopola przyjechali z głębokim przeświadczeniem, że wszystko w Gliwicach jest niemieckie, więc niewarte szacunku. Nawet jeśli zaczynano mówić o odbudowie, szybko rezygnowano z tego pomysłu pod pretekstem niepotrzebnego wracania do pruskiej przeszłości miasta. Niemiecka część historii Gliwic nie istniała.

W wyniku szeregu zaniedbań to, co ocalało, podlegało procesowi destrukcji. Władze nie za bardzo wiedziały, co zrobić z budynkiem, który był niegdyś kwintesencją niemieckości. Ponieważ niszczejące ruiny nie pełniły żadnych funkcji, szybko popadły w zapomnienie. Dawny Teatr Miejski został wymazany z mentalnej mapy Gliwic. Stał się śladem zapomnienia dla młodszych mieszkańców  nieznających bezpośrednio historii tego miejsca, a jednocześnie śladem wymazania w stosunku do osób, dla których niemiecka przeszłość miasta była niewygodna.

Najbardziej magiczne miejsce na Śląsku

Dopiero ponowne nadanie funkcji ożywiło ruiny. Stopniowe przywracanie do życia zapomnianego miejsca związane było z działalnością osób, które potrafiły dostrzec niezwykłość niszczejących murów. Do takich osób należała Ewa Strzelczyk, animatorka życia kulturalnego, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Kultury w Gliwicach, później Gliwickiego Teatru Muzycznego, a przede wszystkim założycielka Fundacji Odbudowy Teatru Miejskiego w Gliwicach.

Fundacja pod jej kierownictwem zdołała odgruzować, zabezpieczyć i zaadaptować obiekt ruin do prezentacji  wydarzeń artystycznych z udziałem publiczności.

Zespół architektów i studentów Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej wykonał dla Fundacji projekt odbudowy. Zespołem kierował profesor Tadeusz Pfützner. Projekt oprócz odrestaurowania sali teatralnej z zachowaniem jej dotychczasowego charakteru zakładał zagospodarowanie podziemi teatru (zrujnowany basen) i terenu wokół niego.

Określenie „odbudowa” właściwie nie jest adekwatne w stosunku do tego, co z teatrem zamierzała zrobić Fundacja. Teatr w gruncie rzeczy nie miał być odbudowany, bo za jego największy atut uznano właśnie „estetykę ruiny”. Głównym celem Fundacji było zabezpieczenie budynku i przystosowanie do organizacji różnego typu imprez. Wszystkie możliwe do zachowania elementy miały być wykorzystane i wyeksponowane.

O niezwykłej, momentami tragicznej historii tego miejsca miał przypominać ciekawy element fasady –  przeszklona szczelina łącząca salę teatralną i foyer.

W grudniu 1997 roku budynek Teatru został wpisany do rejestru zabytków województwa katowickiego. Rok później w plebiscycie „Gazety Wyborczej” został uznany za „najbardziej magiczne miejsce” na Górnym Śląsku.

Dotacje – Victoria 1:0

W 2005 roku opiekę nad ruinami przejął Gliwicki Teatr Muzyczny. Obecnie coraz częściej wykorzystuje się nowoczesne technologie i materiały architektoniczne w konserwacji i adaptacji na wpół zrujnowanych zabytków architektury bez ingerencji w ich naturalny urok. Dzięki dyskusji przeprowadzonej między artystami i architektami udało się doprowadzić do kompromisu, ustalając, że wnętrze Victorii pozostanie ruiną. Ruiny zostaną pozbawione elementów wprowadzających chaos, zagrożenie, staną się łatwiejsze w odbiorze. Owa przystępność umożliwi dotarcie do większego grona sympatyków Teatru Victoria, a tym samym do popularyzacji wydarzeń w nim prezentowanych. – Chcemy, by w niezmienionym kształcie i charakterze pozostała tylko sala teatru, natomiast całe jego zaplecze i otoczenie były na miarę XXI wieku. Myślimy o nowoczesnych rozwiązaniach technicznych, pozwalających na dowolne wykorzystywanie przestrzeni teatralnej[2] mówił w 2007 roku Paweł Gabara, dyrektor GTM.

Inwestycja miała zostać sfinansowana przy wsparciu unijnych funduszy. Dyrektor Gabara podkreślał, że chciałby, aby ruiny służyły także edukacji, międzynarodowym młodzieżowym projektom propagującym wspólne dziedzictwo kulturowe.

Fundacja Odbudowy Teatru Miejskiego w Gliwicach zamknęła swoją działalność z końcem 2010 roku. Wyjaśnienie znajdujące się na stronie instytucji jest dość ogólne: Jako fundacja spełniliśmy swoje zadanie: Ruiny są i – mamy wielką nadzieję – będą cieszyć gliwiczan i gości, dostarczać im niezapomnianych artystycznych przeżyć. Dziękujemy wszystkim darczyńcom, dzięki którym mogliśmy realizować swoje statutowe cele.[3]

W 2013 roku Gliwice nie otrzymały dofinansowania unijnego na projekt przebudowy i modernizacji zabytkowych Ruin Teatru Victoria przy alei Przyjaźni.

Ewentualne zabiegi pielęgnacyjne pozostają jedynie w sferze marzeń.

 

 

Tekst: Iwona Karcz
Korekta: Anna Wolny, Ewa Wydra e.wydra@rozswietlamykulture.pl
Fotografie: zrzuty ekranu z wirtualnego spaceru ze strony www.teatr.gliwice.pl
Licencja: tekst http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/3.0/us/ | wymagany opis: "Tekst autorstwa Iwony Karcz stworzony dla projektu Mapa Miejsc Ciekawych - www.mapamiejscciekawych.pl".

 

 

BIBLIOGRAFIA:

J. Schmidt, Życie teatralne w Gliwicach 1796-1944, Gliwice 2000.

J. Hogbarska, J. Kozioł, Późne lata 80-te i 90-te. „Powrót” artystów w Karkonosze, [w:] Wspaniały krajobraz. Artyści i kolonie artystyczne w Karkonoszach w XX wieku, pod red. K.Bździacha, Katalog wystawy, Berlin i Jelenia Góra, s.349.

STRONY INTERNETOWE:

M. Urbanek, Duch w ruinach, „Polityka”, [czasopismo elektroniczne on-line] http://archiwum.polityka.pl/art/duchy-w-ruinach,369325.html,[2.06.2010]http://gdansk.naszemiasto.pl/artykul/200785,gliwice-duch-magicznych-ruin,id,t.html

http://www.ruiny.art.pl/

 


[1]    H. Bieniek, cyt. za: Mariusz Urbanek, Duch w ruinach, http://archiwum.polityka.pl/art/duchy-w-ruinach,369325.html.

[2]    http://gdansk.naszemiasto.pl/artykul/200785,gliwice-duch-magicznych-ruin,id,t.html

comments powered by Disqus